Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Po Irlandii

Jest dobrze. Na półmetku eliminacji prowadzimy w grupie, mając punkt przewagi nad Niemcami i Szkotami. Czy ktokolwiek zakładał taki scenariusz przed rozpoczęciem zmagań? Wszystko teraz tak naprawdę w naszych nogach – przy założeniu, że pobawimy się u siebie z sympatycznym Gibraltarem i radosną Gruzją, polegniemy na wyjeździe z Niemcami – wystarczy że nie przegramy w rewanżach z wyspiarzami! Ze Szkocją zagramy na Hampden Park, kocioł będzie jeszcze gorszy niż wczoraj. I możemy się spodziewać powtórki z rozgrywki, tylko jeszcze bardziej intensywnej, bo rozstrzygającej o wyjściu z grupy. Z Irlandią rewanżujemy się na sam koniec eliminacji, a rewanżować będzie się za co.

5518dbed503ff_p

Mało wczoraj było piłki w piłce, tak złego i brzydkiego meczu nie oglądałem od lat. Pewnie też dlatego, że zazwyczaj po dwudziestu minutach przełączam takie kopaniny. Pretensji tak naprawdę nie możemy mieć do nikogo, wszyscy spodziewaliśmy się takiej rzezi. Wiadomo było, że Irlandczycy zagrają kick’n’rush, zaskoczenia więc nie było. Zaskoczony niemniej jestem, jak słabym zespołem jest Irlandia! No proszę szanownego pana, laga z obrony, zamykamy oczy i biegniemy do przodu, od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Zero pomysłu na grę, zero jakości. W pierwszej połowie, po mniej więcej dwóch kwadransach, byłem o wynik spokojny. Polacy całkowicie kontrolowali spotkanie. Owszem, nie przekładało się to na posiadanie piłki, nie przekładało się to na sytuacje bramkowe, ale Irlandczycy byli kompletnie bezradni. Zamknięte boczne sektory boiska, wygrany każdy pojedynek w obronie, świadome zmuszanie rywala do gry środkiem – a Irlandia w środku nie ma jednego, poważnego piłkarza.

Serducho mi rosło, gdy widziałem jeżdżącego na dupie (jak zwykle zresztą) Krychowiaka, bardzo skutecznego w obronie Wawrzyniaka, nie-do-przejścia Szybkiego Sławka. Chłopaki gryźli trawę i podjęli walkę wręcz z Irlandczykami, nie odstawiali nogi i byli ZESPOŁEM. Tak samo jak w meczu z Niemcami, tak w meczu z Irlandczykami – każdy asekurował kolegę, każdy napieprzał na 120 %. Wystarczyło to wszystko, żeby wyprowadzić jedną chaotyczną kontrę, wygrać przebitkę, powalczyć na kolanach, wygrać pozycję i huknąć na długi słupek.

7597232-slawomir-peszko-strzela-bramke-643-385

Serducho rosło, ale niepokój zaczynał nieśmiało psuć atmosferę. Polacy bowiem popełnili bardzo duży błąd. Poszliśmy na wymianę ciosów i zagraliśmy va banque w pierwszych trzech kwadransach. Zagraliśmy z Irishami w siatkówkę, piłka częściej była w powietrzu, niż na murawie. Irlandczycy zdecydowali, że będą kopać wysoko, a my to zaakceptowaliśmy. Plan został zrealizowany, kończąc pierwszą, tak intensywną i wyczerpującą połowę na prowadzeniu trzeba jednak przegrupować siły i zmienić taktykę. My niestety wyszliśmy na drugą połowę kompletnie bez głowy. Niestety, cały tlen zamiast do mózgu, powędrował w pięty.

Możemy oczywiście narzekać na jakość prowadzenia meczu przez sędziego, możemy narzekać, że parę razy Irlandczycy prawie połamali nogi w kolanach naszym kluczowym zawodnikom, możemy narzekać, że arbiter nie przytemperował tych rzeźników. Możemy też – i powinniśmy – mieć pretensje za nieodgwizdanie faulu na Fabiańskim. Musimy mieć jednak wieli żal przede wszystkim do siebie samych, że nie wymieniliśmy trzech celnych podań po ziemi na połowie rywala. Nie wygraliśmy tego meczu, bo zdecydowaliśmy na murowanie bramki przez całą drugą połowę. A jak chcesz grać na 0-0, zawsze przegrasz 0-1.

Nie zabrakło nam szczęścia, koncentracji, czy sił. Zabrakło jakości. Nie mieliśmy tego dnia – oprócz Roberta – jednego zawodnika, który przyjąłby tę piłę z powietrza do ziemi, zrobił ruch do przodu i podał do kolegi, od razu wybiegając na pozycję. Każda piłka stracona, oddawana jakby za darmo. Jasne, Irlandczycy postawili takie a nie inne warunki, ale to my mamy w składzie zawodników z Bayernu, Ajaxu, Sevilli, Kolonii, Torino. Zabrakło pewności siebie, odwagi, odpowiedzialności.

Niestety, nie mamy środka pola. Plan był zapewne taki, że „dychę” na zmianę zagrają Lewy i Milik. O ile ten pierwszy parę razy postarał się i wziął piłkę na siebie, o tyle Milik rozczarował. Niewiele co prawda można było oczekiwać po Peszce i Rybusie i poza dość przypadkową akcją bramkową niewiele byli w stanie zrobić z przodu. Jodłowiec z Krychowiakiem ograniczyli się do bronienia, ale nie spodziewajmy się po tych graczach kreowania akcji. Boki obrony w zasadzie zamknięte na własnej połowie, wyprowadzenie piłki z obrony raczej poprawne.

???????????????

Fabiański zagrał świetny mecz. Może nie miał wielu okazji do wykazania się na linii, niemniej był bardzo pewny w powietrzu, wyłapywał wszystkie piłki. Prócz tego, bezbłędnie wprowadzał piłkę do gry wykopem, a także zaimponował kilkoma świetnymi wyrzutami. Dawał niezbędny spokój obrońcom. Bardzo pewny bramkarz, widać że jest w rytmie meczowym, z pewnością wygrał sobie pozycję na nadchodzące mecze eliminacyjne.

Szukała, jak już wcześniej wspomniałem, to nie jest w tej chwili poważny piłkarz. Wybrał uprawianie hobby-futbolu w Arabii i nie nadaje się w tej chwili do grania w reprezentacji. Niepewny, elektryczny, kilka razy popełnił błąd w wybiciu, źle się ustawiał. Całe szczęście, że nie miał wczoraj poważnego rywala, jeśli chodzi o piłkarską jakość. Myślę, że Szukała wypadnie ze składu jeszcze przed końcem eliminacji.

1257765

Drugi z naszych stoperów zagrał z kolei absolutnie spektakularne spotkanie. Mur nie do przejścia, głowa z kamienia, serducho i walka od pierwszej do ostatniej minuty. Najsilniejszy zawodnik na boisku, wygrywał WSZYSTKIE pojedynki. Spokojny w interwencjach, pewnie wyprowadzał piłkę, rozbijał Irlandię na naszej połowie niemal w pojedynkę. Wielki lider naszej kadry, zawodnik meczu, Kamil Glik!

Paweł Olkowski rozczarował mnie w tym meczu najbardziej. Świetnie grający w Bundeslidze, bez kompleksów, odważny, napędzający grę FC Koeln na prawej flance – kompletnie się zesrał w Dublinie. Przestraszony, przegrany już na starcie. Dwie straty w wyprowadzeniu piłki, brak koncentracji na początku i Olkowski spalił się już w pierwszym kwadransie. Nie ma przypadku, że to lewą stroną szły najgroźniejsze ataki Irlandczyków. Nie wiem, wciąć na niego liczę, na pewno dałbym mu jeszcze szansę, bo chłopak ma potencjał. Mam nadzieję, że potrzebuje po prostu zaufania i nabrania pewności siebie. Nie skreślajmy go!

Wawrzyniak zagrał wszystkim na nosie. W obronie był świetny. Wygrywający pojedynki, zamykający szczelnie swoją flankę, świetnie się ustawiający. Zaimponował mi jak mało który z zawodników, bo nikt chyba nie spodziewał się tak dobrej gry w jego wykonaniu. Czy można mieć pretensje, że mało dawał z przodu? Sprawa pewnie dyskusyjna, ale nie wymagajmy od Kuby, że w trudnych chwilach pociągnie zespół w ataku i ruszy ofensywę – grał po prostu tak, jak pozwolili mu na to koledzy.

A koledzy z przedniej formacji o ataku zapomnieli. Do Jodłowca dużych pretensji mieć nie można, bo powszechnie wiadomo, że to zawodnik od wykopywania piłek. Słyszę głosy, że niewidoczny, apatyczny, grał na alibi. Myślę, że nie był to najlepszy w jego wykonaniu mecz, sam Tomek jest w stanie wyprowadzić ciekawie piłkę (piękny cross na Grosickiego z Niemcami, po którym pozycję wygrał Piszczek i dośrodkował na głowę Milika!), ale tutaj miał jasno określone zadania. Widzę go w przyszłości na środku obrony, w miejsce Szukały. Te parę sezonów na def-pomocniku na pewno rozwinęło go piłkarsko, a doświadczenie pozwoli mu grać pewnie w formacji obronnej. Ogólnie wczorajszy mecz na niewielki plus, podjął walkę z Irlandczykami i wytrzymał do końca.

Krychowiak grał podobno na antybiotykach, co wyjaśniałoby jego slow-motion w grze. Rozczarował Grzesiek, niestety, powinien dać drużynie znacznie więcej. Nie był wystarczająco szybki, piłka przy nodze wyraźnie mu przeszkadzała, kilkukrotnie był spóźniony. Walki mu nie odmówimy, bo parę razy świetnie i efektownie zatrzymał rywali, ale nie był tym liderem, jakim być powinien. Ustawiał się dobrze, nie przepuszczał Irlandczyków pod bramkę, ale oczekuję od niego więcej.

5518dbed6e391_p

Rybus zagrał najlepszy mecz w kadrze, odkąd pamiętam. Może będę tutaj kontrowersyjny, ale przy specyfice wczorajszego meczu był naprawdę dobry. Jasne, nie był świetny i o wiele więcej oczekuje się zawsze od skrzydłowego, ale walczył za dwóch, świetnie bronił, asekurował Wawrzyniaka. A pamiętajmy, że Wawrzyniak jest cienki, więc Irlandczycy dużo na niego grali. Sam Rybus nawet kilka razy zaszalał po lewej stronie – co prawda niewiele z tego pożytku, ale wreszcie odważył się na dynamiczną wejścia z lewego skrzydła. Poza tym wrzutki – świetne. Stałe fragmenty w tym meczu były naszą silną bronią, właśnie dzięki Maćkowi.

Szybki Sławek zadrwił z nas wszystkich, a najbardziej ze mnie. Zadrwił ze mnie futbol i po tym genialnym uderzeniu zgłupiałem. Cóż mądrego można tu napisać? Peszko zagrał kapitalne spotkanie, co miał wygrać w obronie – wygrał. Co miał wygrać jeśli chodzi o pozycję – wygrał. Co mógł zrobić w ataku – zrobił. A oprócz tego strzelił gola, jest więc wielkim wygranym tego meczu, pomimo końcowego wyniku. Piękny i nieprzewidywalny jest futbol i taki już zostanie.

55185620b2cb5_p

Sebastian Mila to nie jest zawodnik klasy reprezentacyjnej. Może się przydać na podmęczonych Gibraltarczyków i Gruzinów, ale już wystarczy. Za łzy szczęścia po meczu z Niemcami będę mu wdzięczny do końca życia, ale więcej tej kadrze już nie jest w stanie dać.

Arek Milik nie zagrał dobrego spotkania. Nie pociągnął swojej drużyny, nie wytrzymał tego meczu. Jest niewątpliwie bardzo utalentowanym napastnikiem, na skalę europejską, ale ma dopiero 21 lat. Nie ma doświadczenia i to był pierwszy taki mecz w jego karierze. Zaczął razem z Robertem śmiało, dwa-trzy razy postarali się obaj wymienić klepkę, zaatakować pozycyjnie. Raz wziął piłkę na nogę i poszarżował w kierunku bramki. Niestety, sponiewierali Arka bardzo szybko, kilka łokci, kilka razy z bara, parę razy ścięty razem z trawą, leżąc stracił chyba ochotę do gry. W jednej z akcji prawie złamali mu nogę w kolanie, aż się popłakałem z nerwów. Nie wytrzymał tego meczu Arek, niestety, ale nie miejmy do niego pretensji. Zdobył olbrzymie doświadczenie, przed nim pewnie jeszcze dziesiątki takich spotkań. A już ze Szkocją jestem pewien, że zobaczymy zupełnie innego Milika!

0004426PP4GXD393-C116-F4

Robert Lewandowski, najlepszy napastnik polski. Był wczoraj wszędzie, jakby się nawciągał. Wie, że jest liderem, więc gra jak lider. Jedyny z Polaków, który zgarniał piłki z powietrza do ziemi i starał się rozgrywać je z głową. Jedyny, który przyjmował piłę na klatkę po czym startował do dryblingu. Niestety, mecz był jednak taki jaki był, więc rozegrać za bardzo nie było jak, a i dryblować ciężko z okolic środka boiska, mając naprzeciw połowę drużyny Irlandczyków. Wymagają te Janusze, że Robert weźmie piłę wzorem Messiego i przedrybluje całe boisko. Niestety futbol to nie gra komputerowa – futbol to życie. Jak dla mnie, Lewandowski udowodnił po raz kolejny, że można na niego liczyć i jak zwykle był najjaśniejszą postacią z przodu. I za ten piekielnie trudny mecz należą mu się brawa.

Należą się brawa nie tylko Lewemu, ale całej naszej reprezentacji. Zagrali na maksimum, gryźli trawę i minuty dzieliły ich od trzech punktów. Znów widzieliśmy DRUŻYNĘ, mającą liderów w obronie, w ataku, walczącą i strzelającą bramki. Powalczyliśmy z Irlandczykami, zabrakło jednak jakości i cwaniactwa. Z jednej strony, należy się cieszyć z tego remisu, bo w ostatecznym rozrachunku daje nam on pozycję lidera w grupie. Z drugiej jednak – jak to powiedział dzisiaj bardzo ładnie prezes Boniek – jesteśmy ludźmi piłki, a czy człowiek piłki może być zadowolony, jeśli traci bramkę w 92 minucie?

Kornak

Reklamy

One response to “Po Irlandii

  1. anonim 30 marca 2015 o 23:08

    W tym nieszczęsnym, przypominającym bijatykę, spotkaniu bandy irlandzkich bydlaków z polską kadrą narodową, wyróżnili się 3 piłkarze. Rewelacyjnie grający Lewy (szkoda,że strzał mu nie wyszedł, ale nie był przygotowany-zresztą gdyby wyszedł to sam Ibracadabra mógłby bić brawo) Spektakularny wręcz profesor Il Capitano. Glik! Glik! Kamil,Kamil Glik! Glik! No i na koniec zaskakujący wszystkich łubu-dubu-Peszko. Jeździec bez głowy, na lekkim kacu, który robił co umie najlepiej-biegał z zamkniętymi oczami na swych krótkich nogach. Grał na pełnym (podwójnym?) gazie dokąd sił mu starczało. Na szczęście nie strzelał w stronę Fabiańskiego bo też mogłoby mu się udać. Boje się tego piłkarza, jest nieobliczalny, sądzi się z tatą kolegi z kadry. Jest dobrym ziomem Lewego ,a co za tym idzie chyba nie kocha się z Kubą B.ale co najwazniejsze huknął w stylu Shevy! Shevy z pierwszych sezonów na SanSiro. Nikt na stadionie w pierwszej chwili nie wiedział co sie właściwie stało ,łącznie ze Sławkiem…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: