Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Małe barki dźwigają wielki Real

122714-SOCCER-Luka-Modric-of-Real-Madrid-looks-on-PI_vadapt_620_high_0

Napisać, że Modrić jest dobrym piłkarzem, to nic nie napisać. Widziałem pewnie kilkadziesiąt meczów Chorwata – pierwszy raz, kiedy jeszcze grał w Dinamie Zagrzeb i było wiadomo, że niedługo zostanie piłkarzem Tottenhamu.

Już po transferze do Realu Madryt chorwacka telewizja przygotowywała z nim jakiś materiał. Prezenterka sprawdzała, czy nie ma oczu z tyłu głowy. I to mówi wiele, bo Modrić na boisku widzi wszystko. Wie, kiedy może spokojnie przyjąć piłkę, a kiedy trzeba zagrać z pierwszej. Jednym ruchem ciała jeszcze przed tym, zanim dostanie podanie, potrafi zgubić przeciwnika. Doskonale czuje tempo i dlatego praktycznie każde jego podanie jest dostosowane do tego, jak przemieszcza się adresat. To umiejętność nie do przecenienia. Technicznie nie jest widowiskowy, ale na jego grę można patrzeć z przyjemnością. A oprócz tego podaje zewnętrzną częścią stopy. Jeśli ktoś umie zagrać fałszem, to znaczy, że technicznie jest na najwyższym poziomie. Chcecie Modricia w pigułce? To jego zagrania w meczu z Hiszpanią na Euro 2012.

Były obawy, jak odnajdzie się w Premier League. 21 milionów euro za młodego jeszcze (23 lata) zawodnika, który rozegrał kilkadziesiąt meczów w lidze chorwackiej i tak naprawdę dopiero zaczynał poważną grę w kadrze, mogło wydawać się ryzykowne. Szczególnie biorąc pod uwagę jego warunki fizyczne, które raczej nie dają mu szans w walce z co bardziej surowymi zawodnikami angielskiej ekstraklasy.

Nieco ponad 170 centymetrów wzrostu i jakieś 65 kilogramów wagi nie daje ci fizycznych atutów, kiedy przyjdzie powalczyć bark w bark z którymś z piłkarzy Stoke. Tyle tylko, że w tym ciele tkwi prawdziwy geniusz.

Największym wyczynem Modricia przed transferem był udział w wielkiej wygranej Chorwacji z Anglią w eliminacjach do Euro 2008. „Synowie Albionu” pożegnali się z marzeniami o awansie po porażce 2:3 na Wembley, a Modrić był tam najlepszym piłkarzem na boisku. Czysta klasa, wielki talent.

luka modrić

Początki w Tottenhamie nie były łatwe, ale szybko stało się jasne, że na White Hart Lane trafił zawodnik, na którym można budować drużynę. Jasne było też co innego – Tottenham szybko okaże się za małym klubem dla Chorwata. Historia była podobna jak z Dimitarem Berbatovem, z którym Modrić minął się w drodze do londyńskiego klubu.

Bułgar przechodził do Manchesteru United może nie w atmosferze skandalu, na pewno jednak kibice „Kogutów” czuli niesmak. Z Modriciem ta historia powtórzy się niecałe 4 lata później. 4 lata, które dla fanów Tottenhamu były naprawdę dobre. Chorwat miał wielki wpływ na zespół, w dużej mierze jemu można zawdzięczać, że Tottenham grał (udanie zresztą) w Lidze Mistrzów. Przy nim też rodził się talent Garetha Bale’a.

Jasne, że nie chciałem, by Modrić odchodził do Realu Madryt, ale do zestawiania marzeń dotyczących piłki z brutalną rzeczywistością można przywyknąć, a 160 meczów w Tottenhamie to i tak powód do radości – posiadanie takiego piłkarza w drużynie jest bezcenne.

Przez te 4 lata Modrić dojrzał do tego, by grać w każdym z największych klubów świata. W Tottenhamie był problem z tym, na jakiej pozycji powinien występować. Harry Redknapp, który prowadził zespół praktycznie przez cały czas jego gry w tym klubie, szukał dla niego odpowiedniego miejsca. Chorwat bywał więc ofensywnym pomocnikiem, grał w środku pola, był rzucany na lewe skrzydło.

Kilka razy wystąpił na pozycji, która wydawała się dla niego mocno absurdalna – angielskie wyobrażenie o typowym defensywnym pomocniku zdecydowanie odbiega od tego, co oferował Modrić.

Defensywny pomocnik. Pierwsze skojarzenia z Premier League? Kiedyś to raczej Keane, Vieira, Makelele. Bardziej ten styl, w którym łapie się za koszulkę, większość meczu spędza się na dupie i schodzi się z boiska przynajmniej z żółtą kartką. W ostatnich latach trochę się w tej kwestii zmieniło. Mamy więc Schneiderlina, Maticia, Yaya Toure, którzy potrafią zrobić z piłką praktycznie wszystko.

Redknapp próbował zrobić z Modricia cofniętego rozgrywającego, ale miał z tym kilka problemów. Tottenham nie był drużyną, która potrafiła zdominować każdego przeciwnika. Nawet jeśli miała przewagę w posiadaniu piłki i prowadziła grę, to od tego, co w większości meczów robi Real Madryt, dzieliły ją lata świetlne.

Poza tym można było odnieść wrażenie, że potrzebował Chorwata wszędzie. W środku pola, pod swoją bramką, gdzie mógłby odebrać piłkę od obrońców albo ją przechwycić, pod bramką rywala, gdzie posłałby prostopadłą piłkę w uliczkę, na skrzydle, gdzie potrafił minąć obrońcę. Tyle tylko, że Modrić nie mógł się rozdwoić.

Jak grał zespół, gdy ustawiany był bliżej swojej bramki? Statystykami będę zanudzał później, w każdym razie było widać, że ma kilka rewelacyjnych atutów – kapitalnie czyta grę, myśli na boisku, potrafi przewidywać to, co się wydarzy. Efektem są przechwyty, a co za tym idzie – okazje do wyprowadzenia kontry. Do tego dochodzi wielka odpowiedzialność, czyli wysoki procent celnych podań, umiejętność utrzymania się przy piłce czy przejścia rywala. Bądź pozwolenia, by ten go sfaulował – inaczej niż w ten sposób piłkę zabrać mu bardzo trudno.

Wszystkie te rzeczy możemy zobaczyć jak na dłoni w meczach Realu Madryt. Tottenham był dla niego za mały, a czy Real nie jest za duży? Nie, nie jest.

To trzeci sezon Modricia w barwach „Królewskich”. Czy poprzednie były w jego wykonaniu udane? Na pewno, ale ja miałem przekonanie, że on może grać jeszcze lepiej. Szkoda tylko, że ma początku tych rozgrywek odniósł kontuzję i pauzował przez ponad 3 miesiące. W tych 15 meczach, które rozegrał widać było, że jest blisko swojego szczytu.

Jak uraz pomocnika odbił się na dyspozycji Realu? Patrząc po wynikach drużyny – nieszczególnie. Z nim w składzie Real wygrał 13 meczów, przegrał 3 (2 z Atletico i jeden z Realem Sociedad) i zremisował 1 (znów Atletico). W bramkach 51 do 14. Bez Modricia w 16 spotkaniach wygrał 12, przegrał 3 razy (znowu 2x Atletico i raz Valencia) i zaliczył 1 remis (niespodzianka – Atletico). W bramkach 50 do 15.

Różnica taka, że praktycznie nie warta uwagi, chociaż największy „kryzys” Realu Madryt w tym sezonie miał miejsce, gdy Modrić jeszcze leczył kontuzję. Tyle tylko, że w takim zespole zawsze na pierwszym planie będą następne strzeleckie rekordy Ronaldo, czasem więcej będzie mówić się o rajdzie Bale’a czy pieniądzach, które za niego dano. Ewentualnie o najbardziej utalentowanym juniorze, jakiego widział świat, a który nie chce trenować z rezerwami. I tak dalej.

Warto jednak włączyć czasem mecz Realu i zobaczyć, co dzieje się w środku pola drużyny Ancelottiego. Modrić i Alonso byli kapitalną parą pomocników, którzy grali tuż przed obrońcami. Modrić i Kroos w najbliższym czasie mogą pobić ten duet na głowę. We wtorkowym meczu z Atletico było to widać rewelacyjnie. Chorwat i Niemiec kapitalnie się uzupełniają, mieli odpowiednio 64 i 65 celnych podań w tym meczu (94 i 97 % celności przy średniej 19 i 21 metra/podanie).

Modrić za Mourinho nie był centralną postacią Realu i chyba nigdy nią nie będzie, szczególnie biorąc pod uwagę to, że takie określenie w przypadku tego zespołu ma już jednego człowieka, któremu jest przypisane. Chodzi jednak o to, by „być pod grą”. Tego Modrić potrzebuje jak tlenu.

modrić 2

Życie bez Modricia jest możliwe, wygrywanie bez Modricia też jest możliwe. Gra drużyny z Chorwatem w składzie wygląda jednak inaczej. Teoretycznie mają z Kroosem wiele wspólnego, jednak w ich sposobie gry widać duże różnice. Chorwat jest bardziej mobilny, zawsze daje swoim partnerom opcję do tego, by rozegrać przez niego piłkę. Modrić miał problem na początku swojej gry w Realu. Gra w jednym zespole z Cristiano Ronaldo, Angelem Di Marią, Mesutem Oezilem i Karimem Benzemą była momentami trudna z prostego powodu – gwiazdy chciały błyszczeć. I można było odnieść wrażenie, że większość z nich grała za bardzo pod siebie.

A Chorwat musi postawić stempel na prawie każdej akcji swojego zespołu, musi dyktować tempo, decydować, czy trzeba zawęzić grę czy ją rozciągnąć, zdecydować się na dłuższe podanie, czy budować atak od początku.

To nie jest zawodnik, który będzie w czołówce statystyk asyst i zdobytych bramek. Już w Tottenhamie często narzekano, że w liczbach wygląda biednie. Niektórzy mogą się nie zgodzić, ale w piłce nie chodzi o liczby. Modrić często ma „asysty drugiego stopnia” (nienawidzę tego określenia) czy asysty pięćdziesiątego stopnia, jak zwał tak zwał. W skrócie – bez niego akcja potoczyłaby się zupełnie inaczej i niekoniecznie byłaby groźna. Czasem jest jednak tak, że ważniejsze od podania, którym ktoś dogrywa piłkę w pole karne, a napastnik kończy strzałem do pustej bramki, jest to, które w to pole karne wprowadza.

Ancelotti wydaje się ufać mu znacznie bardziej niż Mourinho i piłkarz mu za to zaufanie odpłaca, coraz częściej biorąc ciężar gry na swoje barki.

Wiecie, jest coś takiego jak inteligencja boiskowa. Piłkarz może być kretynem i nie potrafić złożyć poprawnego zdania, ale na boisku zawsze wybiera najbardziej optymalne rozwiązanie. Jeśli o to chodzi, Modrić zasługuje na jakąś nagrodę, którą powinien dostawać rok w rok i zajmować pierwsze trzy miejsca na liście nominowanych.

modrić trofea

Jak już pewnie dało się zauważyć, nie tyle lubię Modricia, co go wyznaję. I nie mam z tym żadnego problemu. Jak dla mnie w tym momencie to ścisła czołówka jeśli chodzi o pomocników. Wszystkich, którzy w ogóle kopią piłkę.

P.S. Po odejściu Di Marii do Manchesteru United pojawiły się takie różne teorie, że Di Maria nie pasował do Realu, bo był za brzydki (dziwne, że ta teza nie powstała przy okazji odejścia Oezila do Arsenalu).

Dalszy ciąg estetycznej czystki w szatni mógł sprawić, że z Bernabeu pożegna się Modrić.

Po Di Marii I Oezilu nikt dzisiaj w Madrycie nie płacze. Po Modriciu mogłyby polać się łzy.

Paweł Słójkowski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: