Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Wisienka na torcie nudy w Copa America

martino

Gerardo Martino to jakiś żałosny robak. Ma taki skład do dyspozycji, że mógłby sobie ułożyć dwie zajebiste jedenastki, albo chociaż jedną, która potrafiłaby w ciągu 90 minut meczu zrobić więcej niż jedną akcję (na którą trzeba było czekać właśnie 90 minut).

Nie wiem, może warto poświęcić więcej energii na popracowanie nad tym, jak ci piłkarze potrafią współpracować na boisku, chociaż z drugiej stronie skakanie przy linii po faulach też ma swoje uroki. Zastanawiam się, jakie uwagi on przekazuje piłkarzom, skoro totalnie nic z nich nie wynika. Wyobrażam sobie, że bierze kogoś do linii bocznej i mówi coś w stylu:

„Javier, dobrze grasz, ale postaraj się jeszcze bardziej. Spróbuj strzelić z dystansu, może wpadnie.” Wiecie, jakaś polska myśl szkoleniowa.

Po tym finale wcale nie ubolewam, że to był pierwszy mecz, który oglądałem podczas tego Copa America. Zapamiętam to nie jako 90 minut heroicznej walki na boisku, ale jako 90 minut heroicznej i skazanej walki moich powiek z nadciągającym snem. Najbardziej pasjonującym momentem było to, kiedy w okolicach 65. minuty morda wjebała mi się do talerza z czipsami, co przynajmniej na chwilę mnie otrzeźwiło. Gdybym wczoraj pił, to do tego czasu z żalu nad straconym wieczorem zachlałbym się na śmierć tak w okolicach przerwy. A i tak podejrzewam, że więcej wrażeń miałbym na przykład na płukaniu żołądka, bo od momentu, w którym dentysta przepisał mi ketonal, to czeka na swoją chwilę. Wydaje mi się, że wczoraj mogłem ją przegapić.

Już na mundialu piłkarze Argentyny mieli taką strategię, jaką pamiętam z wuefu – Sabella rzucał piłkę, a piłkarze sobie grali. Jak się nie ma pomysłu, to gra się na alibi, a potem podaje gałę do najlepszego w drużynie. A skoro w tym przypadku najlepszy w drużynie jest też (tak się jakoś złożyło) najlepszym piłkarzem na świecie, no to nie jest chyba tak źle, nie?

Chociaż w sumie to jest, bo trzeba wrócić do ubiegłego roku – komediant Sabella, opluty wodą przez Levezziego, nawet nie rzucał piłki, co skłania mnie do przywołania tego zajebistego zwrotu – był bezużyteczny jak penis u papieża (cóż, biorąc pod uwagę życiorysy kilku tych świętych mężów, nie do końca trafiony).

lavezzi

Martino to powtórka z rozrywki. W Barcelonie dobry wujaszek przyszedł, pogadał jakieś frazesy, przegrał wszystko, co mógł przegrać i poszedł w pizdu. Podobno szanował go Messi więc może też dlatego dostał robotę w kadrze Argentyny. A może po prostu Argentyna lubi przegrywać. W takim wypadku zatrudnienie go to genialne posunięcie.

Jak patrzę sobie na Argentynę, to zawsze sobie myślę – ojajebie, jaka paka. Potem przychodzi mecz i po tym, co widzę, muszę się zreflektować. No bo sobie spójrzmy.

Bramkarz: Romero – średniawka.

Demichelis – dziad, ma ze 400 lat i rusza się jak wóz z węglem. Doświadczenie sięga czasów, kiedy spalonego nie rozumiał nikt, bo go nie było.

Rojo – wystarczy spojrzeć na dziary na udach, żeby zrozumieć wszystko.

Zabaleta, Mascherano, Otamendi – spoko, Mascherano w sobotę najlepszy w Argentynie, Zabaleta ma jaja, serce i zdrowie, a Otamendi ma wszystko, co powinien mieć stoper. Zawodnicy, którzy mają prawo grać w tej kadrze.

Biglia – fenomenalny zawodnik, potrafi celnie podać na 5 metrów, ale jak zdecyduje się na coś innego, to przeważnie spierdoli. Właśnie tacy piłkarze decydują o obliczu drużyny.

Pastore – śmiech na sali. Kolejny wielki talent, który w wieku 17 lat założył komuś siatkę, ludzie w Football Managerze dali się nabrać no i wyszło jak wyszło. Od 5 lat gra to samo, ale niektórzy cały czas uważają go za jakiegoś świetnego rozgrywającego. Średnia długość podania w meczu z Chile wynosiła pewnie jakieś 70 centymetrów, chociaż raz można było podać dystans w metrach, bo sędzia przerwał grę i akurat trafiła pod nogi Pastore.

Di Maria, Messi, Aguero – jestem trochę idiotą, ale nie aż tak bardzo, żeby ich krytykować. To jest szczyt tego, co można mieć w ataku i zarazem chyba marzenie całej rzeszy trenerów. Ale co zrobić, Martino pokazał, jak koncertowo spierdolić posiadanie takiego tercetu. Chilijczycy kasowali Messiego przez cały mecz, ale jak to już bywa z Messim – jedna akcja wystarczyła, żeby zrobić przewagę… I dochodzimy do sedna, dwójki parodystów, których obecność w jakimkolwiek futbolu jest dla mnie wciąż zagadką.

Lavezzi. Człowiek, dla którego określenie „debil” wcale nie jest krzywdzące. To powinno iść w parze z jego nazwiskiem. Taki śmieszek, co to jego wybryków z ostatnich lat można przypomnieć wiele, za to jakichś spektakularnych meczów już raczej nie. Niestety, czasem tak to idzie, że życiowy idiotyzm przekłada się na to, co jest na boisku. A finał był dla Lavezziego fenomenalny – psuł zagranie za zagraniem, na koniec dając Higuainowi takie ciasteczko, na którym można sobie połamać zęby. A inna sprawa, że jestem prawie pewien, że Higuain nie trafiłby nawet, gdyby był na trzecim metrze na środku bramki.

Facet z 10 setek wykorzystuje jakieś 5, o ile ma dobry dzień. Marnuje takie sytuacje, w których matka czy babcia Redknappa zamykałaby oczy i ładowała piłkę aż miło. Nie wytrzymuje presji, absolutnie żadnej presji. Niedawno zabrał Napoli Ligę Mistrzów, a wczoraj zabrał Argentynie szansę na jakieś trofeum.

Firmowe zagranie:

Dopóki takie asy będą grały w tej kadrze, to nie wróżę jej dobrze. A jeśli federacja chce oszczędzić, to ja też mogę poskakać trochę przy linii bocznej, czasem krzyknąć „HEJ, PODAJCIE DO LEO” albo ruszyć dupę na konferencją prasową. A wynik z takim zespołem pewnie osiągnąłbym podobny.

Dobrze, przyznam się na koniec. Raczej nie wyłączam meczów, ale po ostatniej akcji Argentyny wyłączyłem telewizor i poszedłem spać. Bez żadnych wyrzutów sumienia. Rano zobaczyłem karnego Sancheza i to jest coś. To są jaja ze stali, a nie starcze pokurczone orzeszki Martino.

P.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: