Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Przed Niemcami

lewandowski_polska_niemcy2014_650
11 października 2014 dokonaliśmy niemożliwego – wygraliśmy pierwszy raz w historii z wielkimi Niemcami, mistrzami świata. I to nie w jakimś tam sparingu czy coś – w meczu o punkty! Byłem naocznym świadkiem tego wydarzenia, sam mecz w TV obejrzałem później jeszcze jakieś cztery – pięć razy. Wciąż przed oczami mam Piszczka, który z podniesioną głową gasi piłkę na prawej podeszwie. Wciąż widzę Milika, sprytnymi susami zdobywającego przestrzeń między Hummelsem i Boatengiem. Widzę Lewego, który z Durmem na plecach wchodzi z kozłującą piłką w pole karne. Widzę Milę, układającego serducho z dłoni.

Jezu, kosmos. Ale trudno się w zasadzie dziwić, bo to w końcu piłka nożna. Sport, w którym wystarczy się poślizgnąć, przewrócić, pobiec, kopnąć. A piłka gdzieś tam poleci i uszczęśliwi dziesiątki tysięcy. I raz na jakiś czas w tej pięknej, nieprzewidywalnej dyscyplinie nawet Polska wygra z najlepszą drużyną globu.

Podkreślę w tym momencie RAZ na jakiś czas, bowiem o DWÓCH razach nie ma już mowy. W całej tej euforii, radości i szczęściu zapomnieliśmy o jednym bardzo ważnym fakcie. To była obrona Częstochowy.

z16793066Q,Niemcy-wbrew-powszechnemu-wrazeniu-ponosza-porazki

Cały ten mecz to były w zasadzie ataki Niemców i nasza rozpaczliwa obrona, głównie w polu karnym Wojtka Szczęsnego. Niemcy oddali ponad dwadzieścia strzałów, przy naszych trzech. O posiadaniu piłki nie ma co wspominać. Wygraliśmy ten mecz przede wszystkim dlatego, że Muller i spółka zachowywali się pod naszą bramką jak jacyś kompletni frajerzy, jak juniorzy. Frajerskie były również stracone przez nich bramki. Piszczek z Milikiem w zasadzie upokorzyli Neuera i Hummelsa, a przy bramce Mili cały blok obronny stał i się patrzył. Niemcy nie byli sobą, nie byli machiną do jakiej wszystkich przyzwyczaili.

Minął niemal rok – co zatem wiemy przed rewanżem we Frankfurcie? Przede wszystkim – mecz będzie miał taki sam przebieg, taki sam scenariusz. Nasz bramkarz będzie miał ręce pełne roboty – mnóstwo dośrodkowań, interwencji i pojedynków. Nasi obrońcy będą na kolanach blokowali strzały Niemców. Nasi skrzydłowi będą rozpaczliwie wracać i asekurować bocznych defensorów. Nasi środkowi pomocnicy będą niemal po omacku ganiali się za ruchliwymi i błyskotliwie rozgrywającymi rywali. Nasi napastnicy będą mieli w tym meczu pół okazji bramkowej, którą na dodatek będą się musieli podzielić. Będą szczelnie kryci, kopani, faulowani – a przy tym precyzyjnie rozpracowani przez precyzyjny sztab szkoleniowy. Nasi zawodnicy staną przed zadaniem niewykonalnym, zadaniem ponad swoje siły. Po raz drugi.

Wszyscy, począwszy od Adama Nawałki, a skończywszy na Bartoszu Kapustce, są na to przygotowani. Paradoksalnie, Niemcy nie mają nas czym zaskoczyć. Gra do bólu przewidywalna, pchana środkiem, prostopadłymi podaniami w pole karne. Skrzydła łamiące do środka, grające płaskie piłki. Toni Kroos, czający się na trzydziestym metrze, próbujący z dystansu. Mario Goetze i Thomas Mueller, ruchliwi w polu karnym, tyłem do bramki. Hummels z Boatengiem, przedłużający piłki głową po stałych fragmentach. Znowu.

Tak to właśnie będzie wyglądać. My oczywiście będziemy grali to, co według Laty, Tomaszewskiego, Strejlaua i innych tego typu najlepiej umiemy, a co tak naprawdę JEDYNIE umiemy – będziemy kontrować. Loew kurtuazyjnie porównuje nas w tym elemencie do Portugalczyków, pieprząc coś o błyskotliwych i szybkich skrzydłach. Błyskotliwie i szybko – fakt faktem – poszedł rok temu przez niemal całe boisko Grosicki, tylko że zamiast wystawić ciasteczko Lewemu, zamknął oczy i resztkami sił posłał żałosny ponton w kierunku Neuera. No ale pamiętamy wszyscy, nie ma co wspominać.

Do konkretów zatem – z czym do ludzi?

Na bramce jak zwykle problem bogactwa. I to duży problem, bo w życiowej formie jest Szczęsny, pozycję jak nigdy ugruntował sobie Fabiański, szansę wykorzystuje Boruc, a od nowa zaczyna Tytoń.

Gra zostanie rozstrzygnięta pomiędzy Wojtkiem a Łukaszem, decyzja Nawałki nie będzie zaskoczeniem w ani jednym, ani drugim wypadku. Myślę jednak, że zagrać powinien Szczęsny.

Po pierwsze – rok temu dosłownie zatrzymał Niemców. Kipiał przy tym taką pewnością siebie, takim spokojem i taką bezczelnością, że stawiam tezę – Niemcy się przed nim w pewnym momencie posrali. Zaczarował bramkę, o czym przekonali się napastnicy, rozpaczliwie próbujący przełamać klątwę. Wielki mecz Wojtka.

Po drugie – Szczęsny to jest Gość. Pewnością siebie mógłby zabić. Napastnicy rywali to widzą, a ma to naprawdę olbrzymie znaczenie.

Po trzecie – jest w niesamowitym gazie. Dwukrotnie wybrany zawodnikiem meczu strzegąc bramki Romy na starcie sezonu, zaliczał kapitalne interwencje. Jest szybki, zwinny, pewny, nieobliczalny dla rywala. Jest w formie.

Po czwarte – ma farta. Nomen omen, jak to mawiają, o czym niestety nie możemy powiedzieć o Fabiańskim. Jakoś nie widzę Szczęsnego w tym momencie meczu, pamiętacie, z Irlandczykami, gdy w końcówce zostaje zablokowany przy stałym fragmencie. Nie zrozumcie mnie przy tym źle – mam olbrzymi szacunek do Fabiańskiego, uważam że jest świetnym golkiperem na poziom Premier League – ale jednak brakuje mu tego „czegoś”. A ma „to” właśnie Szczęsny – umiejętność rozstrzygnięcia losów spotkania. W mojej ocenie, bramkarz nieporównywalnie lepszy od każdego innego w Polsce.

000441APRNYWOQN4-C116-F4

Przed sobą będzie miał jednak wielki problem. Owszem, Glik jest kozakiem, kapitalnym stoperem, który gwarantuje bardzo wysoki poziom, ale pozostałe trzy miejsca to jest najzwyczajniej w świecie dramat.

Jest beznadziejnie. Na prawej zagra grzejący obecnie ławę Piszczek, lub słabo grający w Kolonii Olkowski. Z Glikiem w parze wystąpi Szukała – gość, który ostatni poważny mecz rozegrał 29 marca z Irlandią. Zresztą – gość który poważne mecze rozgrywał przez ostatnie lata tylko w kadrze narodowej. Teraz co prawda wrócił od Arabów, ale niedaleko wylądował – w beniaminku ligi tureckiej. Najgorsze jest to, że niestety nie ma alternatywy. Pazdan wypadł, opuścił zgrupowanie bo kontuzjował się w łokieć. Komorowski ogląda mecze z ławki. Jędrzejczyk dopiero co wyjął nogę z gipsu. Cionek… nie no, szanujmy się, tak? Kibice przebąkują coś o Rzeźniczaku, Kamińskim, a nawet Malarczyku – wolałbym już wystawić Tomka Hajtę. O lewej obronie też należy zapomnieć, bo zagra tam albo jednonogi Jędrzejczyk, albo Olkowski, albo Rybus.

I ten ostatni byłby w zasadzie najsensowniejszym rozwiązaniem, gdyby nie fatalna sytuacja ze skrzydłami. Rybus w Rosji gra, strzela, asystuje. Być może jest w najwyższej formie od wielu sezonów. Poza nim mamy grającego nieregularnie, wchodzącego z ławki lub na nią schodzącego Grosickiego. Następnie, oglądającego mecze z trybun Błaszczykowskiego, który ominął w zasadzie cały okres przygotowawczy, no i szybkiego Sławka, który właśnie stał się hitem transferowym naszej ekstraklasy i wylądował w Gdańsku. Cóż, skrzydła – jakkolwiek by nie były ważne – kluczowymi w naszym graniu nie były od dawna. Po prostu dziadostwo i szrot i nie ma co na nich opierać naszej reprezentacji, więc pomimo obecnej, bardzo słabej sytuacji, nie dramatyzowałbym aż nadto.

Skupiłbym się raczej na środku pomocy. Tutaj jest Krycha, czyli kręgosłup, serce i jaja Sevilli. Oj, nie zazdroszczę Goetzemu, Kroosowi, Muellerowi i innym – będą się sypały wióry. Obok niego zagra zapewne – z braku laku – Jodłowiec. Linetty niestety dostał piłką w łeb na treningu i podobno ma jakiś uraz. Nie wiem jak można doznać urazu od dostania piłką w łeb, stojąc w murze, na treningu, ale płakał za nim nie będę. Mączyński jest chyba za cienki na Niemców, Mila to nieśmieszny żart. Zostaje grający ostatnio regularnie po 90 minut Zieliński. Nie spodziewałbym się jednak, by Nawałka aż tak zaryzykował, chociaż logicznym jest, że jeżeli gość regularnie walczy na poziomie Serie A, to powinien zając miejsce obok Lewego i Milika.

Ci natomiast są w gazie, a Niemcy naprawdę trzęsą portkami przed Robertem. Milik natomiast jest w takim momencie swojej kariery, że każdy mecz, który rozgrywa, jest lepszy niż poprzedni. Super się rozwija i jeżeli cokolwiek ma w tym meczu wpaść do bramki Neuera, to będzie w tym maczał palce Arek.

477-zoom

W naszych mediach raczej wesoło. Wygraliśmy rok temu, jesteśmy liderami grupy, nastroje są świetne. Eksperci mówią, że są spokojni o wynik, a kibice jak nigdy liczą na zwycięstwo albo chociaż zwycięski remis. Ogólnie się cieszymy i nie możemy doczekać jutrzejszego spotkania. A prawda jest taka, że Loew jest pod ścianą. Jeżeli nie wygra z nami, to grunt pod nogami zacznie się palić, a hasło „kryzys” zagości na pierwszej stronie każdego dziennika za naszą zachodnią granicą. Niemcy ten mecz muszą wygrać. Niemcy rzucą się na nas, zagrają na 100%. Październikowe oblężenie bramki Szczęsnego w porównaniu z jutrzejszym to było nieśmiałe „przepraszam, czy można?”. Skąd w takim razie ta euforia, optymizm?

Musimy wziąć pod uwagę bowiem, że nasza reprezentacja gra w tym samym składzie, w tym samym zestawieniu od początku eliminacji. Chłopaki niejedno już przeszli, niejedno zagrali, znają się i wiedzą co grać. Jest kręgosłup, jest powtarzalność, jest wielki lider w postaci Lewandowskiego. Wciąż jesteśmy bardzo silną, najlepszą od lat reprezentacją, jesteśmy doskonale rozumiejącą się drużyną. Nawałka ma niesamowitego wręcz farta, broni się każda z jego decyzji. Nie zdziwiłby mnie nawet Cionek jako zawodnik meczu we Frankfurcie. Chłopaki jedyne co muszą udowodnić, to że potrafią powalczyć jak równy z równym z silniejszym rywalem – po raz kolejny. O wynik więc się nie martwię.

Przegramy? Jasne, że przegramy – gramy z Niemcami, którzy mają nóż na gardle, do tego na ich boisku. Tylko, że ta przegrana nie będzie nas boleć – bolesne będzie niemieckie zwycięstwo. Wymęczone, wyjeżdżone na dupie. Będą trzeszczały kości, a twardsze od głowy Glika będą tylko łydki Krychowiaka. Oj, będzie was to zwycięstwo bolało, Niemcy.

1413455156

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: