Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

„Nic się nie stało, Polacy…”. Tym razem to prawda

Nie byłem optymistą przed meczem z Niemcami, bardziej niż wygranej spodziewałem się mocnych batów, które według mnie przydały by się w tym momencie kadrze. Ostatnie miesiące to była sielanka – media piały z zachwytu, nawet, gdy nie było czym się zachwycać (Irlandia), ale to znak, że po ostatnich beznadziejnych latach reprezentacją Nawałki można się po ludzku jarać. I fajnie, bo każdy kibic powinien kiedyś mieć do tego powody.

lewandowski

W 20. minucie napisałem, że Polska jest jak Brazylia, szkoda tylko, że jak ta Brazylia z meczu półfinałowego na mundialu. Okej, wtedy  w 30. minucie było 0:5 dla Niemców, także aż tak źle nie było. Poza tym Polacy, w przeciwieństwie do Canarinhos, w ogóle wyszli na boisko. 1:3 to najniższy wymiar kary? Niekoniecznie, bo choć mistrzowie świata mogli strzelić jeszcze kilka bramek, to my też mieliśmy swoje sytuacje. Właśnie, mistrzowie świata. Mam wrażenie, że część ludzi albo zapomniała, z kim graliśmy, albo stwierdziła, że skoro mamy czterech piłkarzy klasy światowej, możemy walczyć jak równy z równym z najlepszym zespołem globu.

Cóż, powiem wam tak – ogólnie to nie jestem optymistą, ale nim bywam, kiedy widzę jakieś racjonalne powody. Tutaj nie zauważyłem takich, które by do mnie przemawiały. Kadra Nawałki płynie na fali entuzjazmu po kapitalnej jesieni i wiośnie, podczas której Polacy wykonali plan – nie przegrali z Irlandią, pewnie wygrali z Gruzją (przynajmniej na papierze, bo długo czekaliśmy na to, aż Lewandowski rozerwie wreszcie obronę gości). Piłkarze w pełni zapracowali na to, by wierzyć w siebie, nie kalkulować, nie zastanawiać się, jak ułożą się inne mecze – to jest najbardziej zajebiste, bo w ostatniej dekadzie wszystko wydawało się toczyć zgodnie z prawem Murphy’ego, tj. jeśli coś mogło się spieprzyć, to po prostu się pieprzyło. Od czasu przyjścia Nawałki jest inaczej. Oczywiście nie dlatego, że ten selekcjoner jest jakimś talizmanem, bo nie zamierzam kwestionować jego pracy. Do kilku rzeczy można się przyczepić, ale tutaj nie ma to większego sensu. Wyniki go bronią, czołowi piłkarze są w formie, a ci, którzy łatają dziury, nie zawodzą aż tak bardzo. Tak, możemy się cieszyć.

Po piątkowym starciu Niemcami nie można mieć do piłkarzy pretensji. 3 punkty w dwumeczu wzięlibyśmy w ciemno i ten pierwszy mecz może zadecydować o tym, że pojedziemy na Euro. A co będzie we Francji? Jest nad czym myśleć.

statsy

Wszyscy, którzy zagrali, zostawili na boisku serducho, masę zaangażowania, ale szanse były znikome. 3 defensywnych pomocników mogło zapowiadać jakąś rozpaczliwą obronę Częstochowy, ale tak się nie stało, bo bardzo szybko się okazało, że nie ma czego bronić. Prawa strona była autostradą do naszej bramki, Piszczek był fatalny, ale nie miał też wsparcia Milika, bo Milik nie jest bocznym pomocnikiem, który będzie tyrał za włączającym się obrońcą. Nadspodziewanie dobry Hector radośnie z tego korzystał. Piłkarz Ajaksu pewnie dobrze wyglądałby w sytuacji, w której gralibyśmy z kimś słabszym, mógłby wykorzystać swoją świetną lewą nogę, zejść do środka i uderzyć. Niemcy nie zostawili mu takiej możliwości. Piszczek może mieć kłopot, kontuzje i mało minut w Borussii mogą zmusić Nawałkę do tego, by szukać dla niego alternatywy. W takiej formie nie ma prawa grać, choć jak przypomnę sobie Olkowskiego z Irlandią, to tam wcale nie wyglądało to lepiej.

Nie jaram się Rybusem, bo ma bardzo mało atutów jak dla mnie. Ale dobrze, nie jest obrońcą, nie popełnił jakiegoś miażdżącego błędu, poza tym praktycznie przez cały mecz grał z żółtą kartą. Nie postawiłbym złotówki, że w ogóle dogra spotkanie. Nie będę wystawiał żadnych not, bawił się w to całe ocenianie. Cały czas boli mnie i tak niesamowicie dziwi jedna rzecz – środkowy pomocnik. Krychowiak to maszyna i będziemy mieli z niego pożytek jeszcze przez lata. Ale nie oszukujmy się, prochu nie wymyśli. Może pracować nad rozgrywaniem, ale głównym zadaniem jest odbiór. Nikt nie chce grać przeciwko takiemu zawodnikowi. Ale kto ma grać obok niego albo przed nim, przez kogo mają przechodzić takie akcje? Nie pamiętam, kiedy Polska ostatni raz miała kreatywnego, potrafiącego strzelać i asystować piłkarza, który brałby na siebie grę do przodu.

krychowiak

Papiery miał na przykład Szymkowiak, ale zeżarły go kontuzje. Mierzejewski, Obraniak czy Roger kadry nie zbawili. Wolski czy Klich, Zieliński według mnie nigdy nie osiągnie poziomu, w którym mógłby być motorem tej kadry. Mila zbliża się do końca kariery. Linetty? Może po transferze do mocniejszej ligi, o ile wszystko dobrze pójdzie. Ale facet ma takiego pecha, że niedługo prawdopodobnie trafi w niego piorun albo meteoryt. Hubert Adamczyk z Chelsea? Melodia odległej przyszłości, zresztą kiedy Chelsea ostatnio wypromowała jakiegoś wychowanka?

Myślałem, że większość dzieciaków chce robić z piłką cuda, kiwać, podawać, błyszczeć. A tymczasem nie dość, że już teraz nie ma w kim wybierać, to nie widzę też jakichś wielkich szans na to, by nagle znikąd pojawił się tak wielki talent, że od razu wskoczy do składu reprezentacji, w międzyczasie przechodząc jeszcze do solidnego klubu albo będzie błyszczał w polskiej drużynie. To jest tak cholernie dziwne, bo przecież da się wymienić sporo takich graczy w krajach, które można w jakiś sposób porównywać z naszymi. Hamsik w Słowacji, który niedługo może namaścić na swojego następcę Dudę. Chorwacja ma Modricia (okej cofnięty, ale ma taką charakterystykę, o jaką mi tutaj chodzi, dyrygenta), Rakiticia, Kovacicia, dorasta Halilović. W takiej Norwegii urodziło się nowe cudowne dziecko futbolu, Odegaard.  W Kijowie Ukraina ma ciekawego Bezusa, w Bośni jest Pjanić, nie wspominając już o Szwajcarach czy Belgach, którym obrodziło świetnymi piłkarzami tak, że mogą w nich przebierać. My możemy sobie przesunąć przed defensywnych pomocników Mączyńskiego. Klasa.

Widzieliście w piątek, jaką zmianę dał Gundogan? Praktycznie bez złego zagrania, każdy kontakt z piłką coś wnosił. Piłkarz pełną gębą, który wyglądał w środku jak pan i władca. Taki zawodnik zrobiłby gigantyczną różnicę, ale raczej nie powinniśmy się nastawiać na to, że nagle pojawi się znikąd. No, chyba że imigranci mają kogoś w tym stylu – moglibyśmy witać ich z otwartymi rękami.

Ile razy śpiewaliśmy, że nic się nie stało po tym, jak dostawaliśmy baty? Za dużo, a mnie za każdym razem bolało, kiedy jakiś pijany baran w nocnym intonował, a wszyscy się dołączali. Dla mnie się stało, nie mogłem się pogodzić z porażkami bez stylu, zaangażowania, walki, jakiejś ambicji. Kadra za często wyglądała jak zbieranina przypadkowych ludzi. Teraz tak nie jest, i możemy spokojnie powiedzieć sobie, że porażka z mistrzami świata to nie wstyd, że nic się nie stało. Jest git.

Dostaliśmy cenną lekcję, i choć paradoksalnie zagraliśmy odważniej i pewnie lepiej niż w październiku ubiegłego roku, to wynik nie jest korzystny. Padliśmy po nieco ponad godzinie gry  i widać było, że Niemcy rozegrali to spotkanie koncertowo. Nie załamujemy się, w poniedziałek dopisujemy punkty z Gibraltarem, a za miesiąc załatwiamy sobie wyjazd do Francji. Innej opcji nie widzę.

//platform.twitter.com/widgets.js

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: