Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

„The Normal One” – jak kibice Liverpoolu pokochają Kloppa

Borussia Dortmund's coach Jurgen Klopp is pictured prior to the UEFA Champions League football match RSC Anderlecht vs Borussia Dortmund on October 1, 2014 in Brussels, . AFP PHOTO/Emmanuel Dunand (Photo credit should read EMMANUEL DUNAND/AFP/Getty Images)

Klopp w Liverpoolu zszedł trochę na dalszy plan, bo w głowie były przede wszystkim mecze kadry, 5 bramek Roberta Lewandowskiego (z którego napastnika światowej klasy zrobił właśnie Niemiec) i parę innych rzeczy.

Rodgers musiał polecieć, a ja i tak doceniam cierpliwość właścicieli, którzy pozwolili mu pracować tak długo. 3 lata to kawał czasu, ale nie trzeba było ponad 160 spotkań, żeby zobaczyć, że ten plan nie wypali. Walka o mistrzostwo z City była pasjonująca, ale drugie miejsce było maksimum, które można było z tej drużyny wycisnąć. Odejście Suareza i próba łatania dziury po Urugwajczyku tylko potwierdziły, że to piłkarz wybitny. Nie potwierdziły natomiast, że Rodgers jest złym trenerem, mimo tego, że kibice „The Reds” mieli go dość już od wielu miesięcy.

Miotający się, szukający dziwacznych usprawiedliwień, zakłamujący rzeczywistość. Momentami w tej ostatniej dziedzinie mógłby mierzyć się z Henningiem Bergiem. Gdyby Polacy bardziej żyli Twitterem, na pewno powstałby jakiś profil Norwega w stylu „Deluded Brendan”, który od dłuższego czasu toczy potężną bekę z trenera Liverpoolu i to w taki sposób, że niektóre wpisy mogłyby zostać uznane za prawdziwe wypowiedzi Rodgersa. Zaznaczmy to – niektóre, bo stężenie absurdu było przeważnie wchodziło na taki poziom, że nie było co zbierać.

//platform.twitter.com/widgets.js

W wolnym tłumaczeniu: Juergen Klopp jest prawdziwym szczęściarzem. Zastał w Liverpoolu skład światowej klasy zawodników. Życzyłbym mu szczęścia, ale biorąc pod uwagę drużynę, jaką zbudowałem, nie będzie go potrzebował. 

Nic dodać, nic ująć. Wracając do wątku Suareza – ten piłkarz był dla Liverpoolu cenniejszy niż 300 milionów funtów, które wydał na nowych zawodników. Fajnie, że pośmiał się z Tottenhamu, który przewalił 100 milionów, próbując stworzyć zespół od nowa po sprzedaży Garetha Bale’a. Życie czasem bywa przewrotne, a wypowiedzi na takim szczeblu nie giną po tygodniu, dlatego czasem trzeba się zastanowić, zanim coś się powie – to taka uniwersalna rada w gratisie do tego tekstu. Rodgersowi transfery nie służyły – najlepszy wynik ugrał, kiedy wydał trochę ponad 50 milionów i zakupił takich graczy jak Aspas, Sakho czy Mignolet – powiedzieć, że nie ma szału, to nic nie powiedzieć. Wraz z odejściem Suareza okazało się, że wielki plan odbudowy potęgi Liverpoolu autorstwa Rodgersa nie wypali.

Kloppa już wita się jako bohatera, wątpliwości nie miał praktycznie nikt. Co wygrał Klopp w swojej karierze? Przy tym pytaniu chciałoby się napisać krótko – WSZYSTKO.

Ja osobiście właśnie tak traktuję zbudowanie Borussii Dortmund, która zagrała w finale Ligi Mistrzów i była w stanie wygrać rywalizację z Bayernem w Bundeslidze. Jasne, że zaliczył jak na razie pracę w jednym wielkim klubie, ale rzecz w tym, że on sam zbudował sobie ten wielki klub. Wiem, że nie można nie doceniać tego, co robili ludzie, z którymi pracował, ale to zawsze manager i piłkarze firmują swoimi twarzami sukcesy. Co łączy Kloppa z Rodgersem? To, że nie potrafią wydawać pieniędzy. Najlepsi gracze BVB to ci, których wyciągał za niewielkie ilości monet, kształtował tak, jak tego potrzebował i później sprzedawał z zyskiem (albo nie sprzedawał, bo czekał, żeby kupić ich znowu, tym razem do Liverpoolu).

//platform.twitter.com/widgets.js

Hummels, Kagawa, Reus, Goetze, Subotić, Lewandowski, Piszczek, Gundogan, Sahin – między innymi takich piłkarzy wychował sobie Klopp. Nie powiedziałbym, że robi to wrażenie, bo robi NIESAMOWITE wrażenie. A to tylko część. Ta drużyna nie tylko była maszynką, była też widowiskowa, a Niemiec na jej czele kupił chyba wszystkich kibiców. Trener także może być gwiazdą. Trudno oceniać, czy Klopp o to zabiegał, czy po prostu taki jest. Ja kupuję go w każdym calu, sprawia wrażenie tak ludzkiego, że jeśli cokolwiek gra, to powinien zgarnąć kilka Oscarów za ostatnie lata.

Żywioł, spontan, pasja – widać to na pierwszy rzut oka. Dodajemy do tego wypowiedzi, które nie mają nic wspólnego z całym tym stekiem banału, który płynie z ust innych szkoleniowców i jest jedną z tych rzeczy, które niszczą piłkę. Nuda, teksty wycięte z szablonu, królestwo słodkiego pierdzenia. Klopp nie wpisuje się w ten schemat, a 15 jego najlepszych cytatów to prawdziwe perełki.

Po finale Ligi Mistrzów:

„Mogę tylko powiedzieć, że wszystko było wspaniałe. Londyn to miasto igrzysk olimpijskich. Pogoda była w porządku, wszystko było okej. Tylko wynik gówniany.”.

Na kontuzjowanego Hummelsa czekał jak „wierna żona, której mąż jest w więzieniu”. Goetze odszedł do Bayernu, bo „był chciał grać dla Guardioli, w jego stylu. Nie mogę stać się 15 centymetrów niższy i zacząć mówić po hiszpańsku”.

Przed meczem z Juventusem – „Stoimy przed najtrudniejszym zadaniem, jaki może przynieść piłka nożna. Gramy z włoską drużyną, której do awansu wystarczy remis”.

W przerwie meczu, który Borussia grała beznadziejnie – „Skoro już tu jesteśmy, moglibyśmy pograć trochę w piłkę”.

Jeśli to nie są genialne teksty, które obrastają legendą, to proszę, powiedzcie mi, co nimi jest. Jeśli trenerem twojej drużyny jest koleś, który zachowuje się jak Dr House na spidzie, to nie jesteś w stanie go nie kochać. Jeśli kibicujesz innemu klubowi, to w sumie nieważne, kim jest wasz trener. Chcesz Kloppa. Tu ujawnia się jedyny problem, który mam z tym człowiekiem – jego nazwisko. Przy niektórych zwrotach w języku polskim jest z nim trochę problemu.

Wracając do mojego ulubionego wątku, przewijającego się szczególnie często pod koniec miesiąca, tj. pieniędzy – Borussia Kloppa zaczęła się sypać w momencie, w którym chybił z transferami, na które dostał poważne pieniądze. Po trochu nie potrafił załatać dziury po Lewandowskim (tak jak Rodgers po Suarezie), ale przede wszystkim praktycznie nikt ze ściągniętych za spore miliony euro nie grał tak, jak można było oczekiwać. Do tego doszły kontuzje i możliwe, że trochę wypalenia.

Mkhitarjan, Aubameyang, Immobile, Adrian Ramos u Kloppa nie odpalili. Słabe były powroty Kagawy i Sahina. Być może Klopp też czuł, że musi zmienić środowisko. I tak w Dortmundzie mocno się zasiedział, biorąc pod uwagę to, ile plotek o objęciu kilku wielkich zespołów narastało wokół niego.

Jego pożegnanie było mocno wzruszające, o ile coś w piłce jeszcze może takie być. Klopp przywraca wiarę w prawdziwość tego sportu, w uczucia, które są gdzieś pod tymi wielkimi pieniędzmi, transferami i całym brudem piłkarzy, którzy w żaden sposób nie doceniają tego, co mają. Czy Klopp ma filozofię? Jeśli da się to tak nazwać, to jest to filozofia zajebistości w każdym calu. I nie ma tu pompowania samego siebie, nazywania się „The Special One”. W opozycji do Mourinho Niemiec stwierdził, że jest „The Normal One” – i coś w tym jest, bo za każdym razem kiedy patrzę na jego dziwne miny to myślę sobie, że każdy powinien mieć takiego znajomego od wspólnie pitych browarów i idiotycznych żartów.

Nie mam pojęcia, czy uda mu się w Anglii, ale przychodzi do zespołu, który jest w trudnej sytuacji. Zawodnicy ewidentnie mieli już dość Rodgersa, a dostając Kloppa, można od nich oczekiwać, że za kilka tygodni będą w stanie zrobić dla niego wszystko. O ile oczywiście uda mu się ich do siebie przekonać, ale o to  jestem akurat spokojny – tak samo jak o to, że ma wszystko, by fani „The Reds” szybko znaleźli się w jego kieszeni.

Nie będzie tak, że pstryknie palcami i nagle Liverpool stanie się zespołem, który będzie rozjeżdżał kolejnych rywali. Piłka nożna raczej nie działa w ten sposób (choć oczywiście i takie sytuacje by się znalazły). Zmiany muszą jednak nastąpić, bo zespół, który nie potrzebuje dużych zmian, raczej nie notuje passy 6 kolejnych remisów 1:1. Cóż, przynajmniej nowi podopieczni Kloppa pokazują, że stać ich na powtarzalność.

Na starcie wypada mu do końca sezonu dwóch zawodników – Danny Ings i Joe Gomez, którego przy formie zespołu można nazwać rewelacyjnym odkryciem. Liverpool na papierze nie straszy jakoś przesadnie, ale Klopp na pewno da temu zespołowi coś nieszablonowego. Atak z Sturridgem i Benteke może odpalić w każdej chwili (o ile Anglik będzie zdrowy), Coutinho może być tym, kim był dla Niemca Kagawa, ma niedocenianego Milnera z bogatym bagażem doświadczeń, reprezentacyjnego Clyne’a na prawej stronie obrony. Trochę mało? Nie bez powodu panuje opinia, że Klopp będzie musiał wymyślić tę drużynę na nowo. Ale zaznaczmy – na ten moment to będzie właśnie „wymyślić”, a nie „zbudować” (czy „kupić”). I może lepiej, żeby tak zostało, żeby obyło się bez wielkiego wydawania odłożonych na zimę pieniędzy.

Debiut Kloppa już w sobotę o 13:45 w starciu z Tottenhamem. Jak zawsze nieobliczalnym Tottenhamem, który potrafił na White Hart Lane zlać Manchester City.

To chyba najlepsze co mogło spotkać kibiców, bo choć wyniku przewidzieć się nie da, nudzić nie będziemy się na pewno. A jeśli nawet mecz będzie marny, to przecież jest jeszcze pomeczowa konferencja.

Reklamy

One response to “„The Normal One” – jak kibice Liverpoolu pokochają Kloppa

  1. Pingback: FUTBOLOWA SOBOTA 17.10 | Kopnięci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: