Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Legenda czy zwykły śmiertelnik? Enzo Zidane ma ograniczone pole manewru.

3,w=993,c=0.sport

O wielkości Zinedine’a Zidane’a napisano już wszystko. Niewielu było zawodników, którzy z 90 minut biegania po boisku za piłką zrobili sztukę. Francuz ze swoich meczów robił teatr jednego aktora i według wielu nadal nie może doczekać się kogoś, kto wypełniłby po nim lukę.

Przy całej plejadzie gwiazd, która pojawiała się na światowych boiskach od zakończenia jego kariery, nie znalazł się nikt, kto tak poruszałby się  z piłką. Prawdziwy unikat, talent jeden na miliony. Jeśli żadnemu piłkarzowi na świecie nie udało się skopiować tego stylu, to wyjście może być tylko jedno – trzeba skopiować źródło talentu.

Zidane podszedł do tematu ambitnie – piłka na najwyższym poziomie czeka z niecierpliwością na jego czterech synów. Trzech gra w polu (wszyscy w środkowej strefie boiska), a 17-letni Luca został bramkarzem (co może dziwić, biorąc pod uwage jego „rodowód”). Jaka jest szansa na to, że któryś z nich będzie w stanie zrobić podobną karierę do swojego ojca? Pierwszy do gry wkroczy Enzo. Czas 12-letniego Theo i 10-letniego Elyaza dopiero przyjdzie.

Hitem Twittera jest nagranie z treningu pierwszego zespołu Realu. Przed meczem z Las Palmas Enzo Zidane, który ma powoli wchodzić do drużyny Rafy Beniteza, dostał spektakularną dziurę od Jamesa Rodrigueza.

Kolumbijczyk nie miał litości dla młodego… No, właśnie. Tu właśnie pojawia się lekki zgrzyt – jest wielu piłkarzy, którzy w wieku 20 lat nie tyle wchodzą do piłki na najwyższym poziomie, co stanowią o sile czołowych zespołów Europy.

Sam Rodriguez w tym wieku wchodził do Porto. I nie robił tego po cichu, bo w sezonie 2010/11 zagrał w 32 meczach, strzelił 6 bramek i miał 18 asyst. Oczywiście, „Smoki” to nie Real. Kompletnie inna polityka i podejście do młodych piłkarzy i inwestowania w nich.

Enzo zaliczał dotychczas występy w młodzieżowych drużynach Realu, w sierpniu został kapitanem Castilli. Wcześniej mógł używać nazwiska matki (Fernandez),  ale nie dało się nie wiedzieć, czyim jest synem.
Przed debiutem w reprezentacji Francji do lat 19, mówił o tym Willy Sagnol.

Każdy z nas jest czyimś synem. W stosunku do niego nie będzie żadnych dodatkowych oczekiwań.

Czy na pewno?

Z okazji przyznania mu opaski tradycyjnie nie zabrakło pytań o to, czy stało się tak dlatego, że jest urodzonym liderem, czy może jego ojciec, który trenuje rezerwy Królewskich, postanowił mu odrobinę pomóc  w drodze do pierwszego składu. Z drugiej strony, Zidane senior też powoli wchodził na szczyt – mając 20 lat przechodził do Bordeaux, z którym pierwszy sukces zaliczył po trzech latach. Do Realu trafił mając na karku blisko 30 lat.

Jego syn od dziecka był pod okiem nie tylko ojca, ale także dziennikarzy i kamer. Na przestrzeni ostatniej dekady znajdzie się sporo filmów. Takie, na których Enzo po prostu bawi się piłką z ojcem. Inne – kiedy zaczyna grać w juniorach i robi pierwsze akcje, która do złudzenia przypominają ojca. A tych nie zabrakło. Jeśli mowa o jakiegoś rodzaju piłkarskim DNA, to w grze Enzo widać je było od dawna.

Zinedine Zidane miał pozornie niechlujny, leniwy styl, niesamowity balans ciałem i przyjęcie piłki, które wysyłało przeciwników gdzieś do stadionowego sklepu z koszulkami. U jego syna widać coś podobnego, ale trudno powiedzieć, na ile uda mu się to przełożyć na grę na najwyższym poziomie. Porównań nie uniknie nigdy, a te potrafią odbierać chęć do gry.

Nie stawiałem Enzo ponad innymi piłkarzami w Castilli, grał dużo dlatego, że na to zasługuje. Muszę zadbać o to, by czuł się tak, jak wszyscy zawodnicy w szatni. Jak syna traktuję go wtedy, kiedy wracamy do domu. Wtedy jest między nami normalny układ. Sam Enzo też tego chce. Może jestem dla niego zbyt ostry, ale oczekuję od niego czegoś wielkiego, bo wiem, że wciąż może grać lepiej – mówił Zidane o swoim najstarszym synu w wywiadzie dla „L’Equipe”.

Przypadków, kiedy synowie wielkich piłkarzy kończyli gdzieś na bocznym torze, jest sporo. Od lat jako najlepszy przykład funkcjonuje Jordi Cruyff, który spektakularnie przegrał mierzenie się z legendą ojca.

Grał w Barcelonie i Manchesterze United, ale nigdy nie wszedł na poziom, który pozwalałby powiedzieć z całą pewnością, że znalazł się w świecie wielkiej piłki tylko ze względu na umiejętości. Presja nazwiska ciążyła nad nim przez całą karierę, którą kończył w Metalurgu Donieck i maltańskim klubie Valletta FC.

Synowie legend z jednej strony mają wymarzony start, z drugiej zaś najgorszy, jaki można sobie wyobrazić. Jordi Cruyff podsumował to idealnie.

Są dwa rodzaje piłkarzy – legendy i zwykli śmiertelnicy. Mój ojciec był tym pierwszym, a ja tym drugim. Legendy pojawiają się, grają i pozostają w pamięci. Ja jestem częścią zdecydowanej większości. Tej, która pojawia się, gra i umiera. To media wyobrażały sobie, że moje geny będą takie, jak mojego ojca. Niestety, nigdy się tak nie stało.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: