Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Napompowani.

a6c866c9c28a3462232c878d22707cb81

Ukraina – Cypr 1:0; Chorwacja – Izrael 2:0; Rumunia – Litwa 1:0; Austria – Albania 2:1, Węgry – Chorwacja 1:1; Polska – Finlandia 5:0. Tak sobie przeglądam wyniki niektórych z przedmistrzostwowych sparingów w Europie. Zestawy o zbliżonym, powiedzmy, potencjale, do tego naszego. A wynik idzie w świat. Nikt w Europie nie nakopał nikomu do dupy tak, jak my Finlandii.

Przekaz w mediach jest jasny – jedziemy po medal. Nawałka zyskał nowy przydomek, teraz jest królem Midasem. Urodzony w czepku selekcjoner kogo nie powoła, ten mu się odpłaca w stu procentach. W ten sposób, niewykluczone, na Irlandczyków wyjdziemy ze Starzyńskim obok Krychowiaka. Skład na papierze tak piekielnie mocny, że drżą przed nami – podobno – sami Niemcy. Generalnie euforia i balon w zasadzie napompowany na full. Tylko czekać na szpilkę, która go przebije.

Niemcy w największym od kilkunastu lat kryzysie, jak donoszą sportowe dzienniki zza naszej zachodniej granicy, drżą przed Lewym, Grosikiem, Kapustką. Kompromitująca porażka 2:3 z Anglią (kompromitująca?), na szpicy odkurzony Mario Gomez, na ławce Mario Goetze, na plaży w Miami kontuzjowany Schweinsteiger, a Loew z nerwów wydłubał sobie w nosie trzecią dziurę. Niemcy na ostatnie 16 meczów przegrali 6, zatem mamy do czynienia z klasyczną, pomistrzowską odwilżą. Po prostu, Everest sukcesu zawsze musi być okupiony zjazdem. Niemcy właśnie zjechali i zaczynają się poważnie bać.

Eliminacje EURO rozbudziły apetyty, wlały w serca radość, ale i podniosły poprzeczkę. Serbia to silny rywal na europejskim poziomie – personalnie pewnie solidniejszy niż Polska. Idealny na sparing. Finlandia zaś to po prostu zwykły słabeusz, dostarczyciel eliminacyjnych punktów i zespół, na którym testuje się rezerwowych. Oba mecze miały odpowiedzieć na kilka niedających nam spać pytań.

  1. Kto pierwszym bramkarzem kadry?

Albo Szczęsny, albo Fabiański. Tutaj niestety nie wiadomo. Dobrze więc, że Serbowie ostrzelali nas jak kaczki, bo zarówno Wojtek jak i Łukasz mogli pokazać, na co ich stać.

Fabiański jest ogranym, solidnym i świetnie wyszkolonym bramkarzem, na co dzień grającym w Premier League. Technicznie kompletny, z najlepszą grą na przedpolu wśród wszystkich naszych golkiperów.

Szczęsny zaś wybronił nam z Serbią mecz, po raz kolejny zresztą. Dla mnie to wystarczający argument, bo jeżeli mamy cokolwiek ugrać na mistrzostwach, to musimy liczyć na jakiś cud. I cuda Wojtek wyprawia niemal zawsze, gdy ich potrzebujemy. Nie wiem co jeszcze musiałby zrobić, by udowodnić Nawałce, że to on jest numerem 1. Dla mnie sprawa jest jasna.

W każdym razie, Nawałka wybierze albo dobrze, albo bardzo dobrze.

  1. Kto w parze z Glikiem?

Pazdan wszedł na końcówkę z Serbią i zdążył pomylić się w przecięciu kontry, co poskutkowało sam-na-sam bodajże Ljajicia ze Szczęsnym. Z Finlandią zaś instynkt go nie zawiódł – świetnie ustawił się na linii bramkowej, ratując Artura Boruca. Eksperci są raczej zgodni – pewny, dobrze współpracujący z Glikiem, mocny i grający na wyprzedzeniu. Na dzień dzisiejszy większość widziałaby go w wyjściowym składzie.

Na Salamona zwrócone były oczy wszystkich. Kiedyś w głębokich rezerwach Milanu, teraz stoper wracającego do Serie A Cagliari. Słynący z długiego przerzutu, dwukrotnie nie udało mu się z Serbią. Raz spóźniony w pojedynku, sprokurował bardzo groźnego wolnego. Oprócz tego, dobry na wyprzedzeniu, wygrywający pojedynki główkowe, mądrze ustawiony. Z Finlandią zaś zachwycił wszystkich, zagrał na nosie krytykom, a sobie sam wiele udowodnił, otwierając drogę do bramki Grosikowi tak, że nawet Pirlo pokiwałby głową z uznaniem.

21a4f427f136df4e870b83c308ba07d0

W mojej opinii, mimo braku doświadczenia to właśnie Salamon powinien tworzyć parę z Glikiem. Stworzyliby bowiem klasyczny duet stoperów – jeden szybki, wyprzedzający, twardy jak skała wojownik; drugi elegancki, wysoki, ze świetnym wyprowadzeniem piłki. Prawie jak Cannavaro z Nestą!

  1. Boki obrony – kto na lewą; kto po prawej, jeśli nie Piszczek?

Maciek Rybus jest najlepszym polskim lewym obrońcą od czasów Marka Koźmińskiego. I to obrońcą w najnowocześniejszym stylu. Świetny wydolnościowo, niski, szybki, ruchliwy, z dobrym dryblingiem i dośrodkowaniem. Nie spodziewałem się tego po Maćku, jeszcze dwa lata temu uważałem, że trzeba mu dać kopa w dupę, bo polskiej reprezentacji nie jest w stanie nic dać. Z Serbią najlepszy w polu zaraz za Kubą. W mojej opinii, największy wygrany Nawałki. Problem z lewą flanką wreszcie rozwiązany!

(W tym momencie zaznaczyć należy, że czas Wawrzyniaka w reprezentacji Polski się skończył. Fatalny na poziomie Finów, ociężały, wolny, niepewny. Dziękujemy za wszystko, do widzenia.)

Piszczek i długo, długo nikt. Jędrzejczyk wyglądał bardzo słabo na tle Finów. Obraz zaciemnia wysokie ustawienie i asysta, ale nie oszukujmy się – Jędza jest bardzo daleki od formy sprzed kontuzji. Niedokładny w podaniach, nie wystawiający się do klepki w trójkącie. Niedokładnym zagraniem niemal dał bramkę w prezencie Finom. Na dzień dzisiejszy, nie ten poziom. Co gorsza, nie ma niestety nikogo poza nim. Olkowski przyklejony do ławki, nasi rodzimi ligowcy prezentują śmieszny poziom. Oby Piszczek dojechał do Francji z formą.

  1. Czy Zieliński powinien grać obok Krychowiaka?

Tutaj mamy sytuację jasną. I dobrze, bo polscy kibice jeszcze nie do końca zdają sobie sprawę z klasy Piotrka. Meczem z Serbią chyba definitywnie udowodnił, że takiego rozrywającego jeszcze nie mieliśmy. To nie jest Piotr Świerczewski, czy Radosław Kałużny. To nie jest Mirosław Szymkowiak, to nie jest Sebastian Mila, Ludovic Obraniak. To jest nowoczesny zawodnik 8-10, atakujący z głębi pola z niezwykłą szybkością, z piłką przy nodze, z głową podniesioną wysoko. Zawodnik reagujący w momencie dryblingu, zwinny i potrafiący podjąć decyzję błyskawicznie. Zawodnik zdobywający z piłką przestrzeń (tego nie widziałem nigdy wśród polskich rozgrywających!), zawodnik odważny i bez bojaźni grający do środka, do czekającego na piłkę Lewandowskiego. Zieliński może być objawieniem EURO 2016.

Z Serbią zagrał dobrze. Bez szału, bez fajerwerków, ale niezwykle pewnie, skutecznie, do przodu. Robił grę, tego od niego oczekujemy. Świetnie współpracował z Lewym, dobrze bronił obok Krychowiaka. Z Finlandią zagrał ostatni kwadrans, trochę mniej widoczny, ale jak już miał piłkę przy nodze, to wszystko szło do przodu, do adresata. Wielki wygrany obu sparingów, nie wyobrażam sobie pierwszej jedenastki bez Zielińskiego.

  1. Czy Starzyński będzie w stanie zastąpić Milę?

Wielka niespodzianka wśród powołań, tak samo zresztą jak wielką niespodzianką był sympatyczny Sebek. Nie oszukujmy się, Nawałka nie widzi w Starzyńskim nikogo więcej, niż następcy Mili, który odgrywał dosyć specyficzną rolę. Nie mówię tu oczywiście o tym całym robieniu atmosfery (szanujmy się), chodzi raczej o zawodnika, który wejdzie na ostatnie 15 minut, wprowadzi w grze trochę spokoju, rozegra piłkę, zabierze rywalom trochę czasu. Starzyński wydawał się idealnym kandydatem.

218f8bb5001a001b7cb9b029ba964160

Potrafi otworzyć zawodnikowi drogę do bramki, potrafi zagrać z pierwszej piłki. Nie potrafi walczyć, nie potrafi szybko biegać i zdobywać z piłką przestrzeni, w tłoku nie podejmie żadnej kluczowej decyzji. Nie wiem zatem dlaczego wszystkie media jednogłośnie krzyczą „Starzyński na EURO!”. Owszem, zaliczył z Finami kilka fajnych podań, strzelił świetną bramkę, ale miał przy tym bardzo dużo swobody  i czasu. Większośc meczu człapał niewidoczny, nie brał ciężaru gry na siebie, nie robił gry. W większości przypadków wolał odklepać do stojącego za nim blisko Krychowiaka – jakże inaczej, niż Zieliński! W moim przekonaniu, Starzyński nie nadaje się na poziom Mistrzostw Europy, tak samo zresztą jak nigdy nie nadawał się Mila. Nie rozwiązuje nam to jednak palącego problemu – kto do środka?

Wiadomo, Jodłowiec i Pazdan mogą stanąć obok Krychowiaka w końcówce meczu, gdy trzeba bronić wyniku. Solidne drwalstwo, przecinactwo, siła. Zieliński zaś wygrał swoją pozycję nie z braku laku (jak Mączyński), ale dlatego, że jest kapitalnym środkowym pomocnikiem. Poza nim, jest wielka niewiadoma w postaci Mączyńskiego i trochę mniejsza niewiadoma w postaci Linetty’ego. Pierwszy dopiero dochodzi do siebie po ciężkiej kontuzji, drugi kontuzjowany jest co drugi tydzień. Niemniej, obaj udowodnili swoją przydatność. I to tych dwóch zawodników stanowi obecnie ostatni element układanki. Będą nam na EURO bardzo potrzebni.

  1. Czy Błaszczykowski powinien jechać na EURO?

Tak, tak, tak. Jakub Błaszczykowski jest wciąż najlepszym polskim piłkarzem zaraz po Robercie Lewandowskim. Mecz z Serbią to był koncert – i to w sytuacji, gdy w cieniu są i Lewy, i Milik. Kuba udowadnia za każdym razem, że urodził się w koszulce reprezentacji Polski.

3dd7f087d050bf96234527a7a6ab1f23

  1. Kim jest Paweł Wszołek?

Zawodnikiem grającym regularnie, co kolejkę, 90 minut na poziomie Serie A. Zawodnikiem, który ma już na koncie 5 asyst w lidze. Zawodnikiem, który jest fenomenalnie przygotowany pod kątem fizycznym (bez koszulki w kadrze lepiej wygląda tylko jeden człowiek, oczywiście Robert), bardzo inteligentnie grającym, dającym wiele pożytku. Niesamowita sprawa, bo wydawałoby się, że zostanie zapomniany gdzieś tam w Serie B, a teraz wygląda na to, że będzie walczył o miejsce na prawym skrzydle z Kubą.

Z Finlandią najlepszy zaraz po Grosiku, bardzo waleczny, dobrze się zastawiający, z kilkoma dobrymi dośrodkowaniami, przytomnym wycofaniem. Bardzo pożyteczny, waleczny skrzydłowy. Super, że się objawił akurat przed Mistrzostwami!

6ad13594543ef713eb6078cc8033ebbe.jpg

  1. Co robimy z Kapustką?

Zabieramy na EURO! Kapustka w wieku 19 lat, już teraz wydaje się mieć większe umiejętności, niż chociażby Grosicki. Świetny, odważny chłopak. Skrzydłowy, lub ofensywny pomocnik. Imponował z Finami, podobnie jak Zieliński brał grę na siebie, kreował akcje. Ciekawe, co z niego wyrośnie!

  1. Czy Grosicki jest dla tej reprezentacji tak samo ważny, jak Lewy i Milik?

Wciąż nie ma odpowiedzi. Z Serbami pogromca Gibraltaru zagrał totalny piach. Wstyd. Z Finlandią zaś, znów był „Turbo Grosikiem”. Najlepszy na boisku w drugim meczu, stanowił w naszej drużynie najważniejszą postać.

Z Grosickim jest problem, bo gra w kadrze dwa typy meczów. Albo łapiemy się za głowę z zachwytu, albo łapiemy się za głowę z rozpaczy. Pamiętajmy jednak, że w każdym meczu zalicza bardzo dużo dośrodkowań. Na dziesięć z nich piłkę posyła w trybuny dziewięć razy, ale jak to jedno mu wyjdzie, to wygląda jak to na głowę Lewego z Niemcami.

Niemniej, sprawia on wrażenie strasznego przygłupa. Niepotrzebne było to pajacowanie w stylu Cristiano Ronaldo z Finami, ta celebra po bramkach, to rozstawienie nóg przy wolnym. Zawodowemu piłkarzowi na tym poziomie po prostu nie przystoi się tak zachowywać.

34534842f8c495624cc71afd9699fbcf.jpg

Wydaje się jednak, że Grosicki jest tej drużynie niezbędny. Dużo wiatru, dużo zagrożenia, dużo chaosu. To się zawsze przydaje.

  1. Czy Milik jest gotowy, żeby pociągnąć tę reprezentację jak Lewy?

W meczu z Serbami, u boku Roberta, jego gra wyglądała całkiem nieźle. Nie dobrze – ale nieźle. Coraz lepiej gra plecami do bramki, coraz lepiej się zastawia. Szuka Roberta, uzupełniają się. Raz zawinął swoją lewą nogą, trafił w słupek.

Z Finlandią wcielił się w rolę jedynej dziewiątki, miał zastąpić Lewandowskiego. Niestety – Milika nie było. Schowany, odcinany od podań. Zero gry na siebie, zero wygranych pojedynków. Katastrofalny występ, a pamiętajmy, że mówimy o snajperze Ajaxu Amsterdam, najlepszym strzelcu tego zespołu od czasu Luisa Suareza – czyli napastniku, który lada moment przeniesie się do Interu, albo innego Arsenalu.

Milik rozczarował. Jedynym wytłumaczeniem wydaje się być jego wiek, a co za tym idzie – chimeryczność. Po prostu Arek w tym wieku ma jeszcze prawo zagrać kilka spotkań słabo, zagrać w kratkę. Nie zapominajmy, że jest to piłkarz niezbędny dla Roberta, piłkarz który błyszczy przy nim. Niemniej, czekamy na ten moment, kiedy to Milik wygra dla Polaków mecz, kiedy to Milik będzie najlepszym zawodnikiem na boisku.

Balon czeka, aż pęknie, podczas gdy tak naprawdę nasi w obu meczach spisali się słabo. Z Serbią na początku było widać momenty fajnego rozgrywania, ale druga połowa była katastrofalna. Serbowie ostrzelali naszą bramkę, bramkarzom możemy dziękować, że nie skoczyło się na pogromie.

Mecz z Finlandią nie może służyć za miarodajny sprawdzian, a tak go wszyscy traktują. Finowie zagrali gorzej, niż Gibraltar. Niemniej, taki Starzyński wyglądał w tym meczu lepiej niż Milik, co daje do myślenia.

Wynik poszedł w świat, Polacy postraszyli wszystkich tą Finlandią, dobrze więc, że sam mecz oglądali pewnie tylko kibice Biało – Czerwonych i Finlandii, bo cały ten strach mógłby się przerodzić w lekką drwinę. Ostro? Chyba jednak w sumie nie, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że Finowie wyglądali jak jacyś parodyści.

W każdym razie, jak już powiedział wcześniej prezes Boniek, przydałaby się jakaś porażka, na ochłodę. Będą ku temu jeszcze dwie okazje przed wyjazdem do Francji. Póki co, zostaje nam ściskać kciuki za zdrowie naszych chłopaków.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: