Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Thiago Alcantara – nadzieja Bayernu czy kolejna sierota z La Masii?

thiago-alcantara-bayern-munchen-20151215_1qsn750wtftwe11tmhs8mzcuow

Oglądanie Bayernu w lidze to zazwyczaj prawdziwa katorga. Pozostałości po nie do końca udanym planie zaimplementowania stylu Barcelony na gruncie niemieckim powodują, że Bawarczycy kroczą przez sezon Bundesligi linią najmniejszego oporu.

Oczywiście, faworyt do końcowego triumfu musi mądrze rozporządzać siłami, przygotowując szczyt formy na decydującą fazę sezonu oraz najważniejsze mecze w Champions League. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ligowa dyspozycja podopiecznych Carlo Ancelottiego daleka jest od optymalnej.

Bayern przewodzi w tabeli głównie dzięki bramkom Roberta Lewandowskiego, który w większości przypadków rozstrzyga losy spotkań – niekiedy w końcówkach i po prawdziwych męczarniach. Przyczyn niezbyt dobrej gry szukać należy przede wszystkim w katastrofalnej formie Thomasa Muellera (zaledwie jeden gol w lidze!), kontuzjach Francka Ribery’ego i Jerome’a Boatenga czy słabszej grze skrzydłowych. Młodsi nie będą już Phillip Lahm i Xabi Alonso, a Joshua Kimmich i Renato Sanches to melodia przyszłości.

Najwięcej jednak zależy od środka pola – tutaj również jest w kratkę. Wielki zespół musi mieć bowiem wielkiego lidera – kogoś, kto potrafi regulować tempo gry oraz obsługiwać graczy ofensywnych dobrymi podaniami. Ta rola w Bayernie przewidziana jest dla Thiago Alcantary. Jak radzi sobie wychowanek Barcelony?

Brazylijska fantazja w hiszpańskiej szkole

Urodzony we Włoszech, syn mistrza świata z 1994 roku, Brazylijczyka Mazinho trafił do słynnej La Masii w wieku 14 lat. Po czterech latach dołączył do pierwszego składu Katalończyków, by sukcesywnie przygotowywać się do roli kolejnego Xaviego czy Iniesty – bezbłędnie wyszkolonego technicznie, ruchliwego, zwinnego rozgrywającego z oczami dookoła głowy.

Bedąc przygotowany do grania na każdej pozycji w środku pola, a także na skrzydłach, Thiago jest modelowym przykładem piłkarza ukształtowanego w przez hiszpańską szkołę. Tym zaś, co zawsze wyróżniało go na tle innych, jest jego brazylijska natura – próżno szukać we współczesnym futbolu środkowych pomocników z taką fantazją, techniką i dryblingiem.

I właśnie ten dar, o którym pomarzyć może wielu przygotowujących się do wielkiej kariery chłopaków z całego świata, jest jednocześnie największym przekleństwem syna Mazinho.

Jak przemienić lekkomyślność w wizję?

Thiago czarował w La Masii swoim stylem gry, polegającym na zdobywaniu przewagi w pojedynkach z przeciwnikami. Jak mało który zawodnik potrafił on przedryblować w środku pola dwóch, trzech graczy rywala po to, stworzyć więcej miejsca kolegom i obsłużyć ich kluczowym podaniem.

Jak to jednak zazwyczaj bywa to, co zachwyca na poziomie juniorskim brutalnie weryfikowane jest w piłce seniorskiej. Thiago jest bowiem jednym z tych piłkarzy, dla których sukces w futbolu rodzi się w walce pomiędzy fantazją, a taktyką.

Wprowadzany do pierwszego zespołu Barcelony był jak większość kolegów – rzucany po różnych pozycjach, ustawiany jako rozgrywający, defensywny pomocnik, skrzydłowy. Odgrywając różne role, miał okazję partnerować Inieście w kreowaniu akcji, ubezpieczać tyły razem z Busquetsem, asystować Messiemu, grając za jego plecami.

I choć Barcelona czarowała swoim sposobem gry jak żaden inny klub w ostatnich latach, wbrew pozorom – nie było w tym wszystkim miejsca na zbytnią improwizację. Cała idea „tiki-taki’, wymiany piłki w trójkątach i rozgrywania piłki w ataku mogłaby być rozpisana niczym wzór matematyczny. Owszem – piłkarz bez fantazji nie jest w stanie poradzić sobie w Barcelonie. A piłkarz, którego fantazja jest tak duża, że przeszkadza w koncentrowaniu się na zaleceniach taktycznych trenera?

Nie ma przypadku w tym, że Thiago nigdy nie został graczem pierwszego składu w Barcelonie. Zabrakło mu chłodnej głowy oraz cierpliwości. O ile w lidze, przeciw słabszym rywalom czarował umiejętnościami, o tyle w kluczowych spotkaniach przeciw potentatami, zarówno na krajowym podwórku jak i w Lidze Mistrzów trudno przypomnieć sobie spektakularne mecze w jego wykonaniu.

Zuchwałość w dryblingu w środku pola, przesadne poszukiwanie nieszablonowych rozwiązań, pchanie piłki do przodu, co kończyło się niedokładnymi podaniami. Thiago nigdy nie był gotowy, by zastąpić Xaviego. Nie był też na tyle cierpliwy, by zaczekać na jego odejście z Camp Nou.

Syn Guardioli

„Thiago albo nic.” – powiedzieć miał przed objęciem sterów w Bayernie Guardiola. Przez wielu nazywany taktycznym wizjonerem, który wprowadził ideę ataku pozycyjnego na wyższy poziom – przez innych traktowany jako szarlatan i szczęściarz, który wyniki zawdzięcza fantastycznemu pokoleniu piłkarzy, styl gry Barcelony postanowił przenieść na Allianz Arenę.

Styl gry jednak musi być dostosowany do wykonawców, a Bayern pod wodzą poprzedniego szkoleniowca, Juppa Heynckessa, charakteryzował się przede wszystkim znakomitym przygotowaniem kondycyjnym, błyskawicznym kontrowaniem i szybkim przenoszeniem piłki do przednich formacji.

Guardiola zażyczył sobie zatem Thiago, jako głównego wykonawcę i mózg zespołu, który miał zacząć dominować stylem prosto z Camp Nou. Plany pokrzyżowała jednak fatalna dla młodego pomocnika, ciągnąca się przez dwa kolejne sezony kontuzja. Zerwanie więzadeł w kolanie ostateczne uniemożliwiło budowanie zespołu wokół Alcantary. Pep zadowolić się musiał zaawansowanym wiekowo Xabim Alonso.

Osierocony

I kiedy wydawało się, że wszystko zmierza ku lepszemu dla wychowanka Barcelony, po całkiem udanym sezonie 15/16, kiedy to Alcantara stał się jednym z najważniejszych graczy w zespole, Guardiola zdecydował się opuścić Bayern na rzecz Manchesteru City. Oczywistą konsekwencją zdawało się podążanie za Pepem, ale Thiago postanowił zostać na Allianz Arenie. Odważna decyzja, ale czy słuszna?

Dużym problemem dla wychowanka Barcelony pod wodzą Guardioli było taktyczne związanie nóg. Pep nienawidził bowiem strat piłki, uważał, że to najgorsze, co może zdarzyć się rozgrywającego. Obsesja na punkcie dokładności i precyzji podcinała pomocnikowi skrzydła – teraz jednak, pod wodzą Ancelottiego, sytuacja jest zgoła inna.

Młody rozgrywający ma w stolicy Bawarii wszystko, czego potrzebuje, by wejść na poziom najlepszych gwiazd światowego futbolu. Wielkie wymagania i gwarantowana gra o najwyższe cele; mądry, doświadczony trener, który umiejętnie poprowadził kariery najlepszych piłkarzy minionych lat; doskonale poukładany i zbalansowany zespół, w którym liczyć można na asekurację, współpracę w środku pola i fantastycznych atakujących.

Nowa rola, nowa wolność

Włoski szkoleniowiec pozwala na większe ryzyko i improwizację. Ustawiany często jako najbardziej atakujący z trzech środkowych pomocników, Thiago odwdzięcza się trenerowi w dość zaskakujący sposób – jest skuteczny w obronie i odbiorze na własnej połowie jak nigdy dotąd. Biorąc pod uwagę, że niemal połowa akcji przeprowadzana jest przez Bayern środkiem pola, Alcantara ma wiele okazji do współpracy z napastnikami.

Widać również poprawę w grze bez piłki. Przy ataku pozycyjnym, na jaki skazany jest Bayern, rychliwość i wymienność pozycji jest kluczowa. Thiago, mając na boisku więcej swobody i często cofając się do rozegrania, lepiej wystawia się do wymiany piłek w trójkącie, szczególnie na własnej połowie.

Czego zatem brakuje? Kilku meczów, jak ten z Arsenalem w 1/8 Ligi Mistrzów. Thiago zagrał koncert, zachwycił jak cały zresztą zespół. Takie spotkania w sezonie policzyć można jednak na palcach jednej ręki. Bowiem gdy Bayern gra słabo, Thiago zalicza się zawsze do najgorszych na boisku. Gdy koledzy mają zaś dobry dzień, Alcantara dostosowuje się do ich poziomu i błyszczy. Trudno więc powiedzieć, że decyduje on o obliczu zespołu Ancelottiego.

W końcu, nowy Xavi?

Obecny sezon jest ostatnim w wykonaniu Xabiego Alonso. Jeżeli w jego miejsce nie uda sprowadzić się Marco Verrattiego, wydaje się, że to właśnie wokół Thiago budowana będzie linia pomocy Bawarczyków. Wszystko wskazuje na to, że wejdzie on w buty głęboko ustawionego rozgrywającego, zastępując Xabiego, albo, ustawiony wyżej, wspierany będzie przez dwóch, zorientowanych bardziej defensywnie, pomocników. Do odgrywania obu ról szkolony był i przygotowywany przez całą karierę.

Patrząc na zespół, z którego się wywodzi, i któremu miał być przeznaczony, tj. na Barcelonę, widać wyraźnie, że po odejściu Xaviego, jednego z najlepszych pomocników ostatnich dekad, w środku pola wciąż pozostaje luka. „Duma Katalonii” szuka zastępstwa, w ostatnim czasie wydała 120 milionów euro na kogoś, kto mógłby przejąć jego obowiązki. Czy to misja niemożliwa? Graczy, którzy mieliby podobne atuty i byliby w stanie odgrywać taką rolę, można policzyć na palcach jednej ręki. Wydaje się, że naturalne zastępstwo było na miejscu, lecz wypuszczono je z rąk w chwili, kiedy powinno się go trzymać kurczowo, pilnować jak oka w głowie.

Nie ma dwóch takich samych piłkarzy, można jedynie gdybać, czy zawodnik Bayernu obecnie byłby w stanie przejąć wszystkie obowiązki jednego ze swoich boiskowych idoli. Dla większości niestety będzie to rola drugoplanowa, bo nie polega na wykręcaniu niesamowitych liczb jeśli chodzi o asysty i gole. Koniec końców jednak to ona okazuje się decydować o sukcesie. Problem w tym, że widać to w chwili, kiedy kogoś takiego zabraknie.

Thiago, w wieku 25 lat, wciąż ma przed sobą wiele lat gry i wielkie perspektywy. Wydaje się, że to, co najlepsze, wciąż przed nim. Ustabilizowanie formy i pozycji w drużynie, doświadczenie w grze przeciw najlepszym drużynom, no i przede wszystkim pchające go wciąż do przodu oczekiwania – przed Alcantarą maluje się świetlana przyszłość. Czy już niedługo będziemy mówić o nim jako o nowym wizjonerze, który będzie decydował o sile Bayernu?

Tekst przeczytać można również w dziale opinii sport.polskieradio.pl.

K

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: