Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Skreślony, ale czy słusznie?

199200-1080p

„Krychowiak dostał szansę. I ją zmarnował.”, „Krychowiak zagubiony wśród gwiazd PSG.” – polskie media, „eksperci” i znawcy są zgodni. Paryż to zbyt wysokie progi dla Grześka, transfer był błędem, niepotrzebnie porywał się on z motyką na słońce.

Do Paryża – jako „najbardziej zaufany żołnierz” trenera Emery’ego  – przywędrował po dwóch bardzo udanych sezonach w Sevilli. Fantastyczna forma w zespole ze stolicy Andaluzji, z którym dwukrotnie wygrał Ligę Europy, opinia jednego z najlepszych defensywnych pomocników Primera Division i rewelacyjne mistrzostwa Europy, po których znalazł się w jedenastce turnieju magazynu France Football – 33 miliony €, jakie PSG zapłaciło Sevilli i tak zdają się być ceną promocyjną, biorąc pod uwagę umiejętności, wiek oraz renomę Krychowiaka. Bo nasz pomocnik swoją grą udowodnił, że jest jednym z najlepszych def-pomów w Europie.

Co poszło nie tak?

Z jednej strony pupil trenera, z drugiej zawodnik o skrajnie defensywnym profilu, któremu często zarzucano braki w wyszkoleniu technicznym i grze do przodu. Emery widział go w nowej drużynie w takiej samej roli, jak w Sevilli – jako najgłębiej ustawionego spośród trzech pomocników, gdzie każdy ma inne zadania na boisku.

Perspektywy były obiecujące – Thiago Motta, z uwagi na wiek, miał być powoli żegnany, Blaise Matuidi miał odejść do Juventusu, a w środku Krychowiak asekurowałby Marco Verrattiego, Javiera Pastore czy wchodzącego do składu Adriena Rabiota.

PSG jednak było za kadencji Laurenta Blanca idealnym przykładem zespołu z nowoczesnym ustawieniem w środku pola, w którym wymienność pozycji oraz ruchliwość była kluczowym elementem w zgraniu formacji. Brak podziału na typowego defensywnego czy ofensywnego gracza w środku, filozofia „futbolu totalnego”, gdzie każdy z pomocników broni i rozgrywa. No i do tego rewelacyjni, grający ze sobą niemal na pamięć wykonawcy – nowy trener postanowił wprowadzić znaczące zmiany, co odbiło się na początku sezonu czkawką.

Francuskie media donosiły o buncie paryżan, którzy przyzwyczajeni do systemu Blanca, przynoszącego przecież sukcesy, ani myśleli wychodzić ze strefy komfortu. I o ile Krychowiak początkowo grał dość często, o tyle po rezygnacji trenera ze zmian taktycznych zajął miejsce na ławce rezerwowych.

Trzeba powiedzieć jasno – sam Krychowiak nie czarował przy tym formą. Niedostatecznie przepracowany okres przygotowawczy, późniejsze dołączenie do zespołu, do głosu doszły też obciążenia związane z turniejem we Francji – maszyna się zajechała. Tym oto sposobem, gubiąc formę, Krycha stał się w PSG rezerwowym z marnymi perspektywami na wywalczenie miejsca w pierwszej jedenastce. I jakby tego było mało, w najmniej odpowiednim momencie przypałętała się kontuzja kolana.

Poza marginesem

Kiedy Krychowiak wypadł z kadry, PSG złapało kapitalną formę. Szczególnie chwaleni byli konkurenci do składu – młody Rabiot, niezniszczalny Matuidi, nawet Motta grał bardzo stabilnie i odgrywał kluczową rolę.

Nasz pomocnik w plebiscytach na największą wpadkę transferową zajmował coraz wyższą pozycję, francuskie media nie pozostawiały na nim suchej nitki. U nas podobnie – wszyscy ocenili transfer do Paryża jako błąd, a co gorsza dla samego zawodnika (w pewnym momencie przecież narodowego bohatera!), zaczęto kwestionować jego umiejętności. Krycha nagle okazał się za słabym piłkarzem jak na taki poziom.

Powrót do zdrowia był długi i trudny, a szanse na wywalczenie miejsca w składzie znikome. Grzesiek jednak w swoim stylu zakasał rękawy i ciężko pracował.

All I can do is work hard #work #PSG

Post udostępniony przez Grzegorz Krychowiak (@grzegorz.krychowiak)

Gwoździem do trumny w zgodnej opinii okazał się być pogrom Barcelony na Parc des Princes. Świat na dobre utwierdził się w przekonaniu, że Rabiot jest jednym z najbardziej utalentowanych pomocników w Europie, Matuidi jest tylko troszkę gorszy od N’golo Kante, a Verratti to w niedalekiej perspektywie najlepszy rozgrywający świata. Sensacyjny wynik i oszałamiająca gra, dzięki której PSG urosło do miana jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu, a Krychowiak mógł to wszystko obserwować jedynie z kanapy przed telewizorem.

Mało pocieszający wydawał się również fakt, że Grzesiek wylądował w rezerwach paryskiego klubu. Sam zawodnik szybko jednak wyjaśnił, że sam poprosił o taką możliwość, by pozostać w rytmie meczowym i odbudować formę po kontuzji.

Jednak potrzebny?

Światełkiem w tunelu okazał się pucharowy mecz przeciw Niort. Krychowiak znalazł się w wyjściowym składzie po raz pierwszy od ponad dwóch miesięcy.

Spotkanie rozgrywane w strugach deszczu, gdzie piłka często zatrzymywała się na kałużach nie należało do najlepszych w wykonaniu całego zespołu. Krychowiak nie został oceniony najlepiej, ale poprawkę trzeba wziąć na powrót po długiej kontuzji oraz niekorzystne warunki. Patrząc przy tym na statystyki, zagrał poprawnie, nie popełniał więcej błędów, niż koledzy, kilkukrotnie próbując dynamizować akcje.

Sporym zaskoczeniem była kolejna szansa od Emery’ego od pierwszej minuty, tym razem w ligowym meczu z Nancy. Ustawiony obok Verrattiego i Pastore, odpowiadać miał przede wszystkim za asekurację i wyprowadzenie piłki z własnej połowy. I pomimo tego, że został za ten mecz surowo oceniony, warto pochylić się nad występem. Czy faktycznie było aż tak źle?

To był trudny mecz dla paryżan. Emery postanowił oszczędzić kilku kluczowych zawodników przed środowym rewanżem z Barceloną, w efekcie PSG rozegrało najgorsze spotkanie od wielu miesięcy.

Krychowiak od pierwszych minut odpowiadał za przetransferowanie piłki na połowę rywala. Miał tych kontaktów z piłką sporo, wykonał wiele celnych podań do przodu, z reguły do rozgrywających i często zmieniających pozycje Verrattiego i Pastore. Ustawiony głęboko, rzadko ryzykował dłuższym podaniem, grał też dość statycznie.

Gra toczyła się jednak na połowie Nancy, całą jedenastka rywali ustawiona była przed własnym polem karnym, przy znikomym ruchu i zawężonym polu gry trudno było zaimponować jakimś zagraniem do przodu. Krycha ograniczał się zatem do oddawania piłki kolegom z pomocy i asekurował ich z tyłu, zwłaszcza przy kontrach Nancy.

Trzykrotnie zachował się bardzo przytomnie, dobrze ustawiony zdusił kontry w zarodku odbierając piłkę rywalom. Warto też przypomnieć niezłą sytuację w polu karnym, kiedy to dopadł do kozłującej piłki i huknął lewą nogą, niestety prosto w stojącego w świetle bramki kolegę. Jakże inaczej mógłby być oceniony przy strzelonym golu!

PSG jednak nie stwarzało sobie sytuacji i trener musiał zareagować. Po 45 minutach wrócił do uznanego systemu gry, wprowadzając w miejsce Krychy Matuidi’ego. Porównajmy:

Matuidi jest zawodnikiem przede wszystkim bardziej ruchliwym i zorientowanym do przodu. Od razu wziął sprawy w swoje ręce, nie bojąc się rajdów, zmieniając kilka razy pozycję z Verrattim, zbiegając na skrzydło. Dał zespołowi więcej w ofensywie, wprowadził więcej ruchu przed polem karnym Nancy. Pamiętać jednak należy, że Nancy otworzyło się nieco w drugiej połowie, zostawiając graczom PSG więcej miejsca. Co ciekawe też, Matuidi został oceniony gorzej niż Krychowiak (nota 7.0, przy krychowiakowej 7.3).

Spójrzmy też na obszary, w jakich poruszali się przez cały mecz rozgrywający Verratti (który często cofał się po piłkę) i Pastore (zorientowany na atak, ofensywny pomocnik):

Tutaj kryje się cały klucz dotyczący krytyki Krychowiaka. Nasz zawodnik jest jedynym defensywnym pomocnikiem w drużynie („szóstka”), podczas gdy wszyscy jego rywale do składu są „ósemkami” lub „dziesiątkami”. Jednocześnie, nie jest tak efektowny na boisku, dla mało wprawnego oka nie gra tak dobrze, jak koledzy, co nie do końca jest prawdą – nie wiemy przecież, jakie dostaje instrukcje i zalecenia od trenera.

Krychowiak nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Sytuacja zdaje się być prosta i nie tak beznadziejna, jak starają się nam wmówić polskie media (które prawdopodobnie nie oglądały ostatnich dwóch meczów w wykonaniu Grześka): Krychowiak jest Emery’emu potrzebny i zagra jeszcze w niejednym meczu. PSG bowiem w niejednym jeszcze meczu będzie potrzebowało bronić wyniku, walczyć w środku pola, uniemożliwić dostęp do własnej bramki – a żaden z pomocników paryżan nie jest w stanie tak bronić i walczyć, jak „La Maquina” z Sevilli.

Póki co jednak Krychowiak szuka formy, niestety w kluczowym momencie sezonu. Nie wywalczy więc miejsca w pierwszej jedenastce, przed nim perspektywa ławki rezerwowych. Ale ta forma w końcu wróci.

Emery ufa swojemu wojownikowi i dwa mecze w pierwszym składzie na przestrzeni trzech dni są jasnym sygnałem – „potrzebujemy cię, Kriczo!”. Trener nagrodził pomocnika, doceniając jego walkę o powrót do składu, jego decyzję o grze w rezerwach.

Grzegorz Krychowiak to w dalszym ciągu jeden z najlepszych defensywnych pomocników w Europie. Imponuje przy tym pracowitością i niezłomnością. Znalazł się w najtrudniejszym momencie kariery, ale się nie poddaje. Nie skreślajmy go zatem tak szybko, bo przed Krychowiakiem jedyną drogą jest droga w górę.

k

statystyki za sofascore.com

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: