Kopnięci

O futbolu na luźno i poważnie. Informacje, opinie, brameczki, interwencje. Co oglądać, co pomijać. Wszystko co powinieneś wiedzieć o futbolu, ale wstydzisz się zapytać. Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o futbolu, a nie chce ci się szukać. Wszystko co chcesz wiedzieć o futbolu, choć jeszcze o tym nie wiesz.

Magia w Leicester. Oni jednak potrafią grać!

węże

Chcemy powrotu pięknej bajki, ale niektórych rzeczy nie da się tak po prostu wymazać. „Niesmak” to trochę za lekkie słowo, żeby opisać to, co dzieje się u mnie, gdy słyszę, że szatnia Leicester się przewietrzyła, a do drużyny wrócił jakiś dobry duch. Niezłe, naprawdę.

To była piękna historia, którą sam się podniecałem, bo przecież nie było jak się nie podniecać. Przed startem mistrzowskiego sezonu typowałem Leicester z Ranierim za sterami do spadku. Nie wiem, czy postawiłbym pieniądze na to, że Kim Kardashian wygra wybory prezydenckie w USA, ale tak samo nie zdecydowałbym się utopić ich przez wiarę w tytuł Leicester.

Nie liczyłem, ile artykułów o Leicester napisałem w całym poprzednim sezonie, ale ważne jest to, że po prostu chciałem je pisać. Kopalnia historii, i to z rodzaju tych najlepszych, w których banda, na którą nikt nie stawia, robi wynik z kosmosu i przechodzi do historii.

Z tułającym się po niższych ligach Morganem, ściągniętym za grosze Mahrezem, synem swojego ojca Schmeichelem, z Vardym, który w kilka lat przeszedł drogę z Fleetwood Town do reprezentacji Anglii. Odpalonymi przez Manchester United Drinkwaterem i Simpsonem. Ranierim, wyszydzanym w całej Europie po wtopie z kadrą Grecji. I tak dalej.

Krótko mówiąc, tak, to była opowieść idealna, którą można rozkładać na części i składać z powrotem. Albo po prostu usiąść, oglądać mecze, patrzeć na tę czystą radość po bramkach, kolejnych wygranych, czystych kontach, po których włoski menedżer zabierał piłkarzy na pizzę. Jak za dzieciaka.

Wiecie, że każda bajka się kiedyś kończy, a te zakończenia nie zawsze nam się podobają. Jak w związku – można się rozstać po ludzku, można to zrobić tak, że mieszkanie staje w płomieniach. A kiedy nie chcesz zrywać, możesz po prostu dawać kolejne powody do tego, by decyzję podjęła ta druga strona – to najsłabsza opcja.

Wątpię, że zdarzyło mi się pisać, że Ranieri jest wielkim trenerem. Mistrzostwo Leicester wymknęło się statystykom, liczbom, prostym i mniej prostym kalkulacjom z prostego powodu – piłka ma tyle zmiennych, że czasem analizy i naukowe podejście można po prostu obśmiać. Na tytuł złożyło się tyle czynników, że pewnie nawet nie widzimy ich części. Życiowa forma piłkarzy, chemia między zawodnikami i menedżerem, psychika, udane transfery, słabość rywali. To jest wierzchołek, ale pod nim płynie cała góra lodowa.

Nie wiem, ile setek tysięcy znaków zostało poświęconych całemu zagadnieniu, ale trudno powiedzieć, czy przybliżyły nas one do jakiejś objawionej prawdy. Podejrzewam, że to niewytłumaczalne nawet dla samych zainteresowanych. I co z tego? Absolutnie nic. Piękno się podziwia, a nie zastanawia nad jego pochodzeniem.

Czy Ranieri zakasował wszystkich i wyprzedził swoją epokę? Nie, pewnie bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że jego epoka dawno przeminęła, a to był ostatni podryg. To nie zmienia faktu, że za taki sukces kilku menedżerów oddałoby jakąś część ciała.

Lisy grały prosto, może nawet prostacko. Nie da się dwa razy z rzędu rozbić banku, trafić w totka, strzelić gola z połowy boiska. Wszystko sprowadza się do tego, że w poprzednim sezonie oglądaliśmy bajkę, teraz mamy przed oczami rzeczywistość. I to taką dość obrzydliwą, z której wypełzło tyle brudów, że do tej ładnej historii nie za bardzo jest jak wrócić.

Nie mamy Ranierego, mamy za to Craiga Shakespeare’a, wiecznego asystenta, raczej anonimowego piłkarza, który według niektórych z meczu na mecz odblokował cały zespół, potrafiący w kilka miesięcy przegrywać właściwie z każdym w sposób co najmniej żenujący.

Shakespeare zostaje i może nawet łudzi się, że jego wielki talent właśnie eksplodował, chociaż trudno w to uwierzyć, zakładając, że mamy do czynienia z normalnym człowiekiem.

Widział tę szatnię, widział, co stało się z Ranierim. I jeśli wyciągał wnioski, to po prostu postara się nie denerwować Vardy’ego nie będzie powtarzał błędów swojego byłego szefa. Jakie one były? Trudno powiedzieć. Może Ranieri był za bardzo wymagający, może wręcz przeciwnie. Może skończyły mu się pomysły, a pizza zaczęła być niestrawna. Albo nigdy nie był istotny, bo ci piłkarze sami sobie wygrali mistrzostwo i przez cały sezon ignorowali polecenia menedżera.

Największym atutem Anglika jest jego nazwisko, dzięki któremu mamy wszystkie te mniej lub bardziej beznadziejne tytuły i nagłówki, a poza tym to wszystko układa się przecież w logiczną całość, która skończy się tym, że Leicester wygra Ligę Mistrzów.

Dobry cytat?

Każdy ma swoją rolę do odegrania, a moja rola jest smutna. Jak dla mnie pasuje, bo Shakespeare będzie bezpieczny do momentu, w którym nie stwierdzi, że czas wprowadzić tutaj coś swojego.

„Niesmak” to trochę za lekkie słowo, żeby opisać to, co dzieje się u mnie, gdy słyszę o tym, że szatnia Leicester się przewietrzyła, a do drużyny wrócił jakiś dobry duch.

Bądźmy poważni, mówmy o tym, co się dzieje. Wiem, że to sport, że trzeba tutaj coś dorobić, żeby było ciekawiej albo w jakimś stopniu poetycko. E, nie, nie będzie.

Piłkarze wywalili trenera i zaczęli grać, bo stwierdzili, że raczej nie chcą spadać jako mistrz Anglii, a w Lidze Mistrzów też fajnie przecież pograć. Za Ranierego nikt nie chciał już umierać, tak samo jak nie będzie chciał umierać za Shakespeare’a, jakąś śmieszną koszulkę ze znaczkiem albo właściciela, który zatwierdza cotygodniowe przelewy.

Sportowa ambicja? To chyba nie jest jakiś niewyobrażalny scenariusz, w którym ta się realizuje, kiedy udało się zostać najbardziej sensacyjnym mistrzem w historii angielskiej piłki.

Jeśli klubowy zarząd musi wybierać między piłkarzami i menedżerem, to raczej nie będzie się specjalnie głowił – wystarczy, że rzuci okiem na kontrakty. Ile razy widzieliśmy podobne sytuacje? W ostatnich latach takich przypadków było wiele, a stracona szatnia to często idealne wyjaśnienie tego, kiedy dochodzi do zwolnienia szkoleniowca.

Potem przychodzi „nowa miotła” i zmienia wszystko. Po dwóch treningach albo dwóch dniach. Ile można w tym czasie zrobić z kilkunastoma piłkarzami? Chyba po prostu trzeba przestać pisać o wszystkich taktycznych niuansach, przygotowaniach, prześwietlaniu rywali i wywalić wszystkie te rzeczy do kosza, skoro piłkarze sami wiedzą najlepiej, jak mają grać.

Jak racjonalnie wyjaśnić to, że w ciągu kilku tygodni Leicester jest w stanie zmienić się z pokracznej zbieraniny w drużynę, która przypomina tę imponującą niecały rok temu?

Nie jest to ładne, ale Ranieri wyleciał właśnie dlatego, że chcieli tego piłkarze. Działacze długo robili dobrą minę do złej gry, ale to musiało się skończyć. Udało się zachować twarz, teraz wiadomo, że była to dobra decyzja pod względem sportowym, finansowym. Pewnie pod każdym. Ale to i tak nie zmienia tego, że patrzy się na to wszystko trudno.

Weryfikowanie pracy piłkarzy jest rzeczą skomplikowaną. To nie linia produkcyjna, na której zmierzymy efektywność. Jeśli chcesz, to możesz odstawić nogę, nie dojść do piłki, przestrzelić w momencie, w którym zazwyczaj trafiałeś. I nikt niczego ci nie udowodni. Potem zrobisz smutną minę, rzucisz kilka frazesów o tym, że nie wiesz, skąd się to wszystko bierze i trzeba zacząć ciężej pracować.

W  normalnym świecie za jakość pracy i zaangażowanie się odpowiada. Świat piłki normalny nie jest, co wiemy nie od dziś.

Pewnie trzeba pisać, że Leicester z Shakespearem na czele pisze nową historię. Ja jej nie kupuje. Nie cieszę się ich radością, nie mogę już patrzeć na to z innym uczuciem niż rozczarowanie.

ps

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: